Choć do egzaminu dojrzałości pozostały jeszcze trzy miesiące, to niepubliczne uczelnie już zaczynają zalotnie puszczać oko do tegorocznych maturzystów. Wiele z nich stara się przyciągnąć licealistów niestandardową ofertą. Warszawskie Collegium Civitas już od listopada prowadzi bezpłatne warsztaty maturalne. Licealiści mogą się dokształcać na tej uczelni z takich przedmiotów, jak język polski, wiedza o społeczeństwie czy historia. Dodatkowym magnesem ma być to, że zajęcia prowadzą uznani polscy historycy, jak prof. Andrzej Paczkowski czy prof. Wojciech Roszkowski. Co więcej, uczestnicy kursu mogą wygrać bezpłatne lekcje angielskiego online i vouchery rabatowe na roczne kursy językowe.

>>> Czytaj też: Tylko pięć polskich uczelni wśród 500 najlepszych na świecie

Podobne działania w ramach Akademii Europejskiej prowadzi inna stołeczna szkoła – Uczelnia Łazarskiego. Od marca maturzyści będą mogli uczestniczyć w bezpłatnym kursie przygotowującym ich do matury z wiedzy o społeczeństwie. W ramach tych zajęć o zagadnieniach z obszaru polityki, stosunków międzynarodowych czy ustroju opowiadają np. Leszek Balcerowicz, Aleksander Kwaśniewski czy Andrzej Olechowski.

Przemyska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji przyciąga młodych ludzi nie tylko ofertą edukacyjną, lecz także bazą mieszkalną. Szkoła zapewnia zakwaterowanie 360 studentom, którzy zdecydują się na studia stacjonarne na tej uczelni. Mieszkania uczelniane są tańsze od akademików, a nawet od tradycyjnej stancji. Za 200 – 240 zł miesięcznie student otrzymuje zakwaterowanie w dwu- lub trzyosobowym pokoju, a w kwocie tej mieszczą się już opłaty za media oraz nieograniczony dostęp do internetu. Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej organizuje warsztaty dla licealistów. Młodzi ludzie mogą się z nich dowiedzieć, jak wygląda zawód prawnika, radiowca czy grafika.

>>> Czytaj też: Humaniści czują się przegrani na rynku pracy

Ofensywa uczelni niepublicznych to próba walki z niżem demograficznym, który odbiera im studentów. Według prognoz demograficznych do 2020 roku liczba studentów ma spaść o 30 proc. Już podczas ostatniej rekrutacji przedstawiciele uczelni niepublicznych narzekali, że zainteresowanie ich ofertą było o 25 proc. mniejsze niż w latach poprzednich. Szczególnie dotkliwie odczuł to segment studiów stacjonarnych. Na uczelniach niepublicznych w tym trybie studiowało dziesięć razy mniej studentów niż w wyższych szkołach państwowych.

Rektorzy szkół niepublicznych skarżą się też na ekspansję uczelni publicznych. – Mamy sytuację, w której politechniki otwierają kierunki pedagogiczne czy humanistyczne. Jest to oczywiście zgodne z prawem, ale czy na pewno z misją uczelni technicznej? – pyta w rozmowie z DGP prof. Waldemar Tłokiński, szef Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich, zrzeszającej ponad 200 uczelni niepublicznych.

Szansą dla sektora niepublicznego pozostaje jakość kształcenia. Resort nauki i szkolnictwa wyższego będzie wspierał najlepiej ocenione przez Polską Komisję Akredytacyjną kierunki studiów – 25 z nich otrzyma dodatkową dotację w wysokości 2 mln zł.