Stworzona przez nich Terrafugia Transition to pojazd dla dwóch osób, który może wzbić się w powietrze oraz jeździć po każdym rodzaju dróg, napędzany paliwem identycznym jak dla wysokiej klasy samochodów. Jego twórcy twierdzą, że dotychczas 95 osób wpłaciło zaliczkę w wysokości 10 tys. dolarów, aby zarezerwować dla siebie jedną sztukę, której cena wynosi 279 tys. dol. Wśród chętnych znaleźli się liczni piloci, a także milionerzy poszukujący najnowszych gadżetów.
>>> Zobacz też: Terrafugia Transition - pierwszy latający samochód (GALERIA)
Trudno powiedzieć, czy latające samochody okażą się sukcesem – wiele mówi się o wysokim zużyciu paliwa przez maszyny tego typu i o niepewnej opłacalności ich produkowania. Nie zmienia to jednak faktu, że były one od zawsze niespełnionym marzeniem ludzkości, na co dowodem są fantazje w stylu DeLoreana z „Powrotu do przyszłości”. Sam twórca i dyrektor generalny Terrafugii, Carl Dietrich marzył o nich od chwili, gdy obejrzał odcinek „Jetsonów”, kreskówki, w której George Jetson codziennie wyrusza do pracy latającym samochodem. Dietrich, który z zawodu jest inżynierem lotnictwa i pilotem, myślał jednak praktycznie. Dopiero gdy w 2004 roku Federalna Administracja Lotnictwa złagodziła kryteria przyznawania licencji pilota doszedł do wniosku, że taki interes może się opłacać.
>>> Czytaj też: Paliwa drożeją, więc Niemcy przesiadają się na rowery
Jak dotąd nikomu nie udało się wyprodukować „samolotu dla każdego”, choć podejmowano już liczne próby, począwszy od lat 30. XX wieku. Aerodynamika pojazdów latających i poruszających się po ziemi jest zupełnie różna, dlatego próby ich połączenia za każdym razem kończyły się stosowaniem półśrodków. Pomysł ma zatem długą historię, ale nigdy nie okazał się sukcesem na dużą skalę. Dziś na całym świecie istnieje około 35 maszyn tego typu.
„Większość potencjalnych chętnych twierdzi, że nie obchodzą ich względy praktyczne. Oni po prostu chcą mieć latający samochód i to od dawna. Ma to być błyskotka w ich kolekcji. Nam jednak zależy na tym, by stworzyć coś więcej niż ciekawostkę. Chcemy żeby nasz samochód był rzeczywiście użyteczny.” – twierdzi Dietrich. Terrafugia Transition, która ma już za sobą pierwsze testy i wkrótce zacznie być produkowana, zostanie zaprezentowana na tegorocznym Salonie Samochodowym w Nowym Jorku. Jej twórcy liczą, że co roku sprzedawać będą ok. 500 sztuk.
>>> Polecamy: Łatwiej, ale i tak trzeba rejestrować samochód za granicą w pół roku