Bluj: Czy to już czas na nowe niestandardowe działania w strefie euro?

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
18 maja 2012, 09:50
Aleksandra Bluj
Aleksandra Bluj/Media
Jeśli ktoś liczył na to, że Europie pozostaje czekać miesiąc na rozstrzygnięcia i bardziej zdecydowane działania ze strony instytucji strefy euro… może nie być daleki od prawdy.

Wczorajsza sesja przypominała ruch masy budyniowej, która niechętnie spływa po zboczach na wykresie EUR/USD i rentowności niemieckiego Bunda. Po korekcyjnym wzroście, rentowność niemieckiego 10-letniego benchmarku kończyła sesję poniżej 1,44%, podczas gdy Hiszpania zamykała czas kwotowań na poziomie 6,30% (max sesji: 6,35%), a Włochy 5,80% (max sesji: 5,90%). Za zakręconym kurkiem ze środkami z EBC dla Grecji, poszły kolejne niesprzyjające informację m.in. publikacja sondaży potwierdzających przewagę poparcia dla anty-europejskiej partii Syriza (22%) nad Nową Demokracją (19,5%), która implementowała dotychczas restrykcyjne rozwiązania fiskalne. Obok konsekwencji politycznych, ekonomicznych i społecznych dla Grecji, oraz wpływu na posiadaczy greckich zobowiązań (i nie tyczy się to jedynie rządowych obligacji, ale również pożyczkodawców sektora prywatnego, czyli Włoch, Hiszpanii, Francji i Niemiec), największą chyba obawą dotyczącą wyjścia Grecji ze strefy euro jest ryzyko intensyfikacji efektu domina i ewentualne ugruntowanie ścieżki ku wyjściu dla innych krajów strefy. Grecję trudno porównywać z innymi europejskimi krajami, (także z dotkniętą największymi obecnie trudnościami Hiszpanią) w związku z czym skutki opuszczenia przez nią strefy euro trudno (szczególnie w obecnej sytuacji) przenosić na inny europejski kraj. To, co jednak z greckiego scenariusza wynika, to fakt, że członkowie i instytucje strefy euro w ramach obecnie obowiązującej struktury, nie są w stanie uchronić tak małego kraju przed koniecznością jej opuszczenia.

Kolejny kandydat do takiego scenariusza, Hiszpania, sprzedała wczoraj na rynku całą ofertę 2,5 mld EUR obligacji zapadających w 2015 i 2016 roku, przy podwyższeniu bid/cover ratio dla krótszych papierów, ale przy znacznym wzrośnie rentowności (85-170pb). Uplasowanie całej oferty można po części czytać jako negację najczarniejszego scenariusza dla Hiszpanii, ale także jako rozpoczęcie „gry” na kolejne LTRO ze strony EBC. Dlaczego taki scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny? Dlatego, iż po zintensyfikowanych zakupach włoskiego i hiszpańskiego długu na przełomie 2011/2012 roku, EBC najwyraźniej nie będzie chciał zwiększać swego zaangażowania w obarczone wyższym ryzykiem peryferyjne obligacje, a – jak wskazywaliśmy – wydaje się być jedynym podmiotem mogącym kupić Europie nieco czasu. Symboliczną zmianę dostrzec można było w hiszpańskich komentarzach – ministerstwo gospodarki wezwało otwarcie EBC do działania (wskazując jednocześnie, iż pod względem fiskalnym Hiszpania nie może zrobić więcej niż zrobiła). Sektor bankowy Hiszpanii, prawdopodobnie wciąż główny kupujący w czasie aukcji, boryka się z odpływem depozytów. Pomimo zapewnień hiszpańskiego rządu, iż Bankia SA nie doświadcza odpływu środków, tendencje dla całego sektora bankowego w Hiszpanii potwierdzają poranne informacje rynkowe. Podobnie jak Grecy, Hiszpanie wyciągają swoje depozyty z rodzimych banków.

Wczorajsza aukcja na krótkim końcu krzywej, to jednak nie tylko sprzedaż pełnej oferty. To także przypomnienie o szybkim wzroście rentowności sektora 2-3 lat. Jest to o tyle ważne, iż w rzeczywistości po dwóch wciąż przepływających przez rynek LTRO, to krótkoterminowy dług stanowi o możliwości rolowania i spłaty zobowiązań krajów południa. Wzrost rentowności 10-letniej obligacji w stronę 7,0% może okazać się dramatyczny w skutkach; kolejna hiszpańska gonitwa byków zacząć się może od impulsu na krótkim końcu krzywej rentowności (na razie rentowności na krótkim końcu krzywej wciąż poniżej poziomów sprzed rozpoczęcia SMP w sierpniu 2011 roku). Marazm, który opanował wczoraj rynek, niechęć do bardziej radykalnych spadków EUR/USD potwierdzać może, że rynek czeka już na ewentualne deklaracje EBC, a przedtem na bardziej konkretne decyzje europejskich polityków. Pierwszą taką szansę Europejczycy będą mieli podczas zaczynającego się dziś spotkania G8. Niemniej, redukcja ratingów dla 16 hiszpańskich banków przez Moody’s osłabia dzisiejsze otwarcie.

Po dość optymistycznym otwarciu na rynku obligacji, wspieranym jeszcze wczorajszą aukcją, dzień przyniósł presję na wzrost rentowności wzdłuż polskiej krzywej. Zmiany nie były istotne, choć doprowadziły do ponownego wzrostu rentowności w sektorze 5-lat powyżej 5%. Zamykanie ASW wydaje się podstawowym ruchem inwestorów ograniczających ryzyko. Dopóki jednoznacznych decyzji nie podejmie „świat”, dopóty polskie obligacje oscylować będą w znanym już technicznym zakresie zmienności i trudno będzie rentownościom znaleźć wystarczające podstawowy, aby ruszyć za spadkami IRS. Jednak jeśli ratunek przyjdzie… to i polska krzywa skorzysta. Dzisiaj jednak nastroje na otwarciu sesji nie wspierają polskich obligacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj