Zarobki emigrantów mogą rozruszać gospodarkę bardziej niż transfery z UE

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 maja 2012, 14:08
Wielka Brytania, Londyn
Wielka Brytania, Londyn/ShutterStock
Eksperci Centrum A. Smitha oceniają, że emigracja zarobkowa przesyła do Polski co najmniej o połowę więcej pieniędzy niż wynika to z danych instytucji finansowych. Pieniądze przywożone są osobiście lub za pośrednictwem krewnych i znajomych.

Eksperci Centrum szacują, że niezależnie od sposobów dostarczania pieniędzy, suma transferowanych do Polski środków stale się zmniejsza. "W tym roku można oczekiwać dalszego spadku wartości nominalnej kwot przekazywanych przez emigrantów o około 5 proc." - przewiduje ekspert Centrum Adama Smitha, Ireneusz Jabłoński. Jego zdaniem bez zmian w polityce rządu taka sytuacja będzie się utrzymywać.

Emigranci muszą być zatem dodatkowo zachęceni przez rząd, aby powrócili do kraju i tu zainwestowali zarobione środki, np. w uruchomienie własnych firm - twierdzą autorzy raportu. Pomoże to przezwyciężyć stagnację w gospodarce.

Zdaniem ekspertów Centrum należy w tym celu zmienić system podatkowy, przywrócić wolność gospodarczą zapisaną w tzw. ustawie Wilczka o działalności gospodarczej z 1988 r. i ograniczyć uprawnienia biurokracji do ingerowania w działalność gospodarczą.

W opublikowanym we wtorek w Warszawie raporcie "Transfery pieniężne od emigrantów a rozwój gospodarczy Polski" eksperci Centrum stwierdzili, że prywatne transfery od emigracji zarobkowej mogą sprawniej rozruszać gospodarkę niż fundusze unijne.

"Rozdysponowanie funduszy strukturalnych wiąże się z konstruowaniem ciężkiej machiny, ze złożonymi i rzadko przejrzystymi procedurami oraz kontrolami nękającymi beneficjentów tych funduszy. Prywatne transfery pozbawione tych obciążeń mogą być efektywniej wydatkowane" - stwierdzono w raporcie.

Z raportu wynika, że korzystanie z nieoficjalnych przesyłek ma związek z tym, że w wielu krajach osoby bez prawa do pracy lub prawa pobytu nie mogą zakładać kont bankowych. W efekcie muszą one korzystać z pośrednictwa firm organizujących transfer pieniędzy. To jednak wiąże się z kosztami, które wynoszą od 6 do 20 proc. przekazywanej kwoty.

"Sądzimy, że znaczące obniżenie tych stawek zwiększyłoby częstotliwość transferów oficjalnych, które są głównym czynnikiem wyrównującym indywidualne i społeczne koszty emigracji zarobkowej" - napisali autorzy raportu.

Z danych zaprezentowanych w raporcie Centrum wynika, że przez ostatnie 11 lat tylko w 2010 r. kwota transferów dokonanych przez emigrantów (19 mld zł) przekroczyła wartość inwestycji zagranicznych w Polsce (10 mld zł).

Na podstawie regionalnych badań prowadzonych na terenie Śląska Opolskiego wynika, że przekazy przesyłane regularnie przeznaczane były głównie na konsumpcję. "Transfery prawie wcale nie były deklarowane jako oszczędności lub lokaty w fundusze inwestycyjne" - dodał Andrzej Sadowski, ekspert Centrum.

Oszczędności przywożone przez emigrantów powracających do domów przeznaczano na cele rozwojowe. W tej kategorii znalazły się m.in. kursy dokształcające, studia, zakładanie firm, zakupy mieszkań lub samochodów niezbędnych przy dojazdach do pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj