Deregulacja: Licencje taksówkowe zostają, bez egzaminu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 czerwca 2012, 06:59
taxi, taksówka
taxi, taksówka/ShutterStock
Jest już ostateczny projekt ustawy deregulacyjnej. Dziś odbywa się konferencja uzgodnieniowa na jej temat. W części dotyczącej taksówkarzy Ministerstwo Sprawiedliwości ostatecznie zrezygnowało z pomysłu zastąpienia licencji wpisem do rejestru prowadzonego przez gminę.

Decyzję o szkoleniach i egzaminach dla taksówkarzy scedowano na samorządy.

Licencje zostają, bo jak napisano w uzasadnieniu do projektu, ich likwidacja „biorąc pod uwagę bezpieczeństwo potencjalnych usługobiorców, wydaje się nazbyt ryzykowna”. Bo zwolnienie z obowiązku uzyskiwania licencji oznaczałoby brak możliwości skontrolowania przewoźnika i, w razie konieczności, odebrania mu uprawnień.

Pytanie, czy w takim kształcie to jeszcze deregulacja? – Można to nazwać europeizacją przepisów. Polska jest największym krajem w Europie, gdzie wymogi wobec taksówkarzy reguluje ustawa. W innych państwach to samorządy podejmują decyzje w ich sprawie – przekonuje Grzegorz Płatek z departamentu strategii i deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości. – Deregulacja w tym przypadku polega na tym, że znosimy jeden sztywny wymóg ustawowy i dostosowujemy sytuację do realiów poszczególnych miast – dodaje.

Według projektu w sytuacji, gdy rada gminy nie wprowadzi egzaminu dla taksówkarzy, licencja będzie wydawana każdemu, kto spełni wymagania formalne. Wystarczy, że kandydat dostarczy wymagane dokumenty (np. zaświadczenie o niekaralności).

– Skłamałbym, gdybym powiedział, że jesteśmy do końca zadowoleni, choć to rozwiązanie jest znacznie lepsze niż pierwotne propozycje resortu – ocenia Michał Więckowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Taksówkarzy „Solidarność”. Jednak przedstawiciele Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy chcą więcej. – Obstajemy przy obecnych przepisach, czyli ustawowo nakazanych szkoleniach i egzaminie – mówi Tadeusz Stasiuk z KIGT. – Przekazanie tych kompetencji gminom spowoduje nierówność traktowania przyszłych przedsiębiorców, bo w jednym przypadku będą zdawać egzaminy, w innym nie. To ma też korupcjogenny charakter – uważa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj