"FT": Strefa euro potrzebuje rady MFW, a nie jego pieniędzy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 lipca 2012, 19:38
Akcje ratunkowe Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Grecji wciąż są niewystarczające. Nie wolno pozwolić na kolejne - pisze "The Financial Times".

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ciężko, ale skutecznie walczył o dołączenie do rządów strefy euro i Europejskiego Banku Centralnego w rozpoczętej przez nich przed ponad dwoma laty akcji ratunkowej dla Grecji. Nie było to fortunne doświadczenie.

Grecka gospodarka nie podołała osiągnięciu zakładanego wzrostu gospodarczego i poziomu długu, a teraz pogrąża się w powyborczym zamęcie. Jeśli współpracujące z nim w kredytowaniu Aten kraje europejskie nie opanują bałaganu i nie przestaną mydlić sobie oczu, pora, by MFW przekazał im stery.

Od ponad roku widać zaniepokojenie MFW sytuacją w Grecji. To spóźniona diagnoza rzeczywistej sytuacji: od początku należało forsować restrukturyzację prywatnych funduszy inwestujących w państwowe papiery dłużne i nalegać na bardziej realistyczne prognozowanie skali wzrostu, jaki ta zrujnowana gospodarka jest w stanie wygenerować.

Kiedy pierwsza akcja ratunkowa okazała się niedostateczna, nakłoniono MFW do przystąpienia w marcu tego roku do drugiego podejścia. Nie wolno pozwolić mu na włączenie się do trzeciej próby – ani nawet kontynuację finansowania obecnego programu – w oparciu o jeszcze bezzasadnie optymistyczne projekcje redukcji zadłużenia i nieprzystające do rzeczywistości plany oficjalnego finansowania deficytu.

Jeśli rządzący w strefie euro chcą, by Grecja pozbyła się jarzma długu bez restrukturyzacji, MFW powinien zaoferować im przejęcie własnego udziału i ograniczyć swoją rolę do otwartej i uczciwej oceny podejmowanych prób ratunkowych. Mógłby to uczynić, potwierdzając jednocześnie wiarę w inicjatywy strefy euro.

Tymczasem im dłużej MFW uczestniczyć będzie w ratowaniu Grecji, tym bardziej zaważy to na jego reputacji i poparciu wśród krajów spoza strefy euro. Nawet ewentualna propozycja obniżenia pożyczek udzielanych przez MFW nie zatamuje gniewu pozostałych akcjonariuszy, w tym USA i gospodarek wschodzących. Wdrożenie programu pożyczkowego byłoby katastrofą, bo oznaczałoby zwiększenie kosztów dla innych pożyczkodawców i w rezultacie paraliż tej instytucji.

MFW uczynił dobrze, podejmując ryzyko zaangażowania w Grecji. Zaoferował niemające sobie równych know-how i spróbował tchnąć poczucie większego realizmu w całe przedsięwzięcie. Ale zagrożenie dla jego reputacji zaczęło już przewyższać ograniczone korzyści tych wysiłków. Strefa euro ma pieniądze. Potrzebuje natomiast bezstronnego i szczerego doradcy, a nie kolejnego partnera do kredytowania. MFW powinien rozważyć, jak wyplątać się z dalszego finansowania ratunku dla Grecji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj