Brytyjczycy protestują przeciwko rządowej polityce oszczędności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 października 2012, 15:50
Brytyjskie budki telefoniczne
Brytyjskie budki telefoniczne/ShutterStock
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi zgromadziło się w sobotę w centrum Londynu, by uczestniczyć w marszu i następnie wiecu pod hasłem A Future That Works. Jest to protest przeciwko rządowej polityce cięć. Ma czele marszu szli młodzi bezrobotni.

Uczestnicy protestu zorganizowanego przez centralę związkową TUC chcą, by rządząca koalicja konserwatystów z liberalnymi demokratami zarzuciła program oszczędności i skoncentrowała się na pobudzeniu wzrostu gospodarczego.

Zdaniem TUC, rząd zamiast cięć godzących w najuboższych, powinien przyjąć alternatywny program zakładający gruntowną reformę bankowości, której praktyki obwiniane są za kryzys, odstąpić od zamrożenia płac w sektorze publicznym i wdrożyć strategię rozwoju gospodarki pobudzającą przemysł wytwórczy i zwiększenie zatrudnienia.

Związek zawodowy GMB w oświadczeniu wydanym w przededniu marszu stwierdził, że brytyjska gospodarka jest w recesji szósty rok z rzędu i że prognozy dotyczące skutków cięć dla gospodarki okazały się zaniżone, a prognozy dotyczące perspektywy wzrostu - zawyżone.

Niezadowolenie ludzi pracy budzi ogłoszony w czerwcu 2010 r. dwuletni plan zamrożenia płac strefy budżetowej, podyktowany dążeniem do zaoszczędzenia 3,3 mld funtów, który w listopadzie ub.r. został wydłużony o dwa lata przez ograniczenie skali podwyżek płac do 1 proc. rocznie. Dzięki temu rząd zaoszczędzi dalsze 1,1 mld funtów.

Rząd drastycznie obcina także program świadczeń socjalnych, m.in. zapomogi dla niepełnosprawnych, zapomogę mieszkaniową, pomoc dla samotnych matek, itd. Reforma obejmuje też emerytury dla pracowników sektora publicznego.

Z analiz TUC wynika, że bezrobocie młodych ludzi, w wieku 16-24 lat, jest największym problemem dla czarnoskórych Brytyjczyków. Ok. 50 proc. czarnych mężczyzn i 40 proc. kobiet jest bez pracy. Bezrobotnych do 24. roku życia w całym kraju jest ok. 956 tys. na ogólną liczbę 2,590 mln.

"Rząd powinien potraktować bezrobocie młodzieży jako narodowy priorytet" - zaznaczył sekretarz generalny TUC Brendan Barber. Lider Partii Pracy Ed Miliband oskarżył rząd o "obniżanie podatków dla najbogatszych i podnoszenie ich dla całej reszty". Lider związku zawodowego RMT Bob Crow chce, by sobotnie demonstracje zmobilizowały ludzi do akcji strajkowej.

Priorytetem rządu jest naprawa finansów publicznych: zmniejszenie deficytu i długu. Rzecznik rządu przestrzegł przeciw forsowaniu akcji strajkowej uznając to za przejaw nieodpowiedzialności. Ostrzegł też, że strajki niczego nie dadzą. Konserwatywni politycy oskarżają lidera laburzystów Milibanda o to, że hołduje podwójnym standardom protestując przeciw cięciom przy równoczesnym opowiadaniu się za redukcją deficytu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj