Ministerstwo potwierdziło wczoraj w komunikacie, że przygotowuje się do udzielenia pomocy finansowej spółce oraz wprowadzenia planu restrukturyzacji ze względu na „bardzo trudną sytuację na rynku przewoźników lotniczych w całej Europie.”

Ratując się przed bankructwem, w ciągu roku LOT pozbył się niemal całego majątku. Do zakończenia wielkiej wyprzedaży pozostała tylko połowa Petrolotu, jedna trzecia udziałów w Casinos Poland i dwie malutkie spółeczki działające na lotnisku w Katowicach.

>>> Polecamy: Dreamliner – szum medialny, czyli kampania marzeń dla LOT

– Sytuacja linii jest trudna. Jak bardzo? Trudno odpowiedzieć, bo spółka od miesięcy jest „hermetyczna” i nie podaje żadnych informacji – ocenia ekspert lotniczy Sebastian Gościniarek. Dodaje, że o zgodę Komisji Europejskiej na wsparcie ze strony rządu także będzie trudno. Bruksela szczególnie pilnuje bowiem rynku lotniczego przed protekcjonizmem państwowym.

W samej spółce martwią się, czy i na jak długo wystarczy obiecany przez resort skarbu miliard złotych. Z naszych informacji wynika, że firma oszacowała swoje potrzeby na 1,5 mld zł.

>>> Czytaj również: LOT zbiera na spłatę rat za Dreamlinera.

Leszek Chorzewski, rzecznik prasowy LOT, nie komentuje tej sprawy, choć przyznaje, że strata za ten rok będzie większa, niż zarząd spółki zakładał wcześniej. Nie precyzuje jednak, o jaką kwotę chodzi.

LOT to studnia bez dna

– LOT to studnia bez dna – mówi anonimowo jeden z pracowników spółki, znający szczegóły operacji finansowych, do jakich doszło w tym roku. W 2012 r. ze sprzedaży nieruchomości, akcji i udziałów w spółkach zależnych firma pozyskała ok. 900 mln zł.

Co ciekawe, w większości aktywa kupowały fundusze państwowe kontrolowane wprost lub pośrednio przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP).

Wielka wyprzedaż majątku LOT rozpoczęła się w grudniu 2010 r. od spółki LS, która serwisuje samoloty. Powiązany z państwem Regionalny Fundusz Gospodarczy zapłacił za firmę 198,6 mln zł. Kolejne 20–30 mln zł LOT pozyskał za sprzedaż produkującej posiłki LOT Catering. Później była sprzedaż LOT AMS, bazy technicznej samolotów. Nabywca – ARP – zapłacił ok. 158 mln zł, choć pierwotnie kwota transakcji miała być o 7 mln zł wyższa. Tyle że narodowa linia musiała zapłacić kary umowne za niewywiązanie się na czas z umowy sprzedaży. ARP wystąpiła nawet o zwrot zaliczki w kwocie 100 mln zł.

Następny w kolejce był Petrolot, spółka LOT i PKN Orlen. W tym przypadku LOT zastosował zupełnie inny wariant. Pod zastaw 49 udziałów w tej spółce linia już uzyskała od Orlenu pożyczkę w kwocie 52 mln zł. W drugiej połowie grudnia NWZA LOT ma zdecydować o ostatecznym zbyciu udziałów. Jak ustalił DGP, ostateczna kwota transakcji ma być o 5 mln zł wyższa. Tyle że po odjęciu odsetek i kosztów narodowa linia może liczyć góra na 2,5 mln zł czystej gotówki.

>>> Czytaj opinię: Siudaj: Ratowanie śmiertelnie groźne

Wiadomo także, że LOT otrzymał już część pieniędzy ze sprzedaży Skarbowi Państwa Eurolotu, spółki obsługującej krajowe trasy. Z naszych informacji wynika, że Skarb Państwa przelał na konto firmy 82 mln zł.

Dodatkowo handlowano na całego nieruchomościami. Leasing zwrotny biurowca spółki przy ul. 17 Stycznia w Warszawie to tylko mały wycinek całości, choć najbardziej smakowity. LOT pozyskał bowiem z tej transakcji ok. 101 mln zł. O wiele więcej, bo 146 mln zł, linia pozyskała natomiast ze sprzedaży terminalu cargo. Dodatkowe 90–100 mln zł to wpływy ze sprzedaży nieruchomości położonych wokół biurowca w Warszawie. Jeżeli Ministerstwo Finansów wyrazi zgodę na sprzedaż jednej trzeciej udziałów LOT w Casinos Poland, do spółki może trafić jeszcze blisko 21,5 mln zł. Kilkanaście milionów ekstra linia może pozyskać ze sprzedaży czterech nieruchomości w Gdańsku-Rębiechowie przy ul. Szybowcowej oraz w Warszawie przy ul. G. Bennetta, Winiarskiej i Wirażowej. Własnością LOT pozostaną już tylko trudno wycenialne sloty (prawa do startów i lądowań) na lotniskach i umowy leasingowe na samoloty.

>>> Najnowsze informacje dotyczące LOT-u