Prezes KIG: za 20-30 lat Polska ma szansę dogonić kraje Europy Zachodniej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 stycznia 2013, 07:59
Warszawa, wieżowce, widok od strony Wisły
Warszawa, wieżowce, widok od strony Wisły/ShutterStock
Do tego potrzebujemy jednak innowacji, inwestycji, większej wolności gospodarczej i stworzenia marki naszego kraju.

Innowacje, inwestycje w kształcenie młodego pokolenia i zwiększenie wolności gospodarczej – to zdaniem prezesa Krajowej Izby Gospodarczej sposób na to, by polska gospodarka dogoniła lepiej rozwinięte kraje UE. Konkurencyjność poprawiłoby też stworzenie marki Polski jako kraju, który powinien kojarzyć się z nowoczesnością. W takich warunkach dogonienie średniej unijnej zajmie naszemu krajowi 20-30 lat.

Z danych Eurostatu wynika, że w ciągu 16 lat dochód narodowy w Polsce wzrósł o 22 punkty procentowe. W 1995 roku wynosił 43 procent średniej unijnej, w 2011 roku – już 65 procent.

Zgodnie z teorią middle income trap, czyli pułapki średniego dochodu, gospodarki, które gonią najbardziej rozwinięte kraje świata, po okresie szybkiego wzrostu mogą dostać zadyszki. Z obserwacji ekonomistów wynika, że często dzieje się to po przekroczeniu poziomu dochodu ok. 17 tys. dolarów na głowę mieszkańca. Polska taki poziom PKB osiągnęła w 2010 roku. Krajom, które wpadną w taką pułapkę, grozi długotrwałe spowolnienie rozwoju gospodarczego, z którego trudno się wydostać. Wymaga to znalezienie nowych impulsów wzrostu dla gospodarki.

– Nie ma żadnych instytucjonalnych czy systemowych barier, które by nam uniemożliwiły za kilkadziesiąt lat osiągnięcie poziomu najlepiej rozwiniętych krajów UE – uważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Choć przyznaje, że jeśli będziemy opierali się na tych czynnikach wzrostu, co do tej pory, czyli na rezerwach w efektywności i taniej sile roboczej, to "na wiele to nie wystarczy".

– Wszystko zależy od nas, zależy od tego, czy jesteśmy w stanie uruchomić te czynniki wzrostu, które w dzisiejszym świecie dają szanse dużego przyspieszenia – twierdzi prezes KIG. – Jeżeli uruchomimy te czynniki, które ogólnie można określić mianem innowacyjnych, jeżeli będziemy zmieniali prawo na bardziej przyjazne przedsiębiorcom, jeżeli będziemy lepiej kształcili młodzież, lepiej budowali jej kapitał w Polsce, wtedy nie widzę żadnych przeszkód, żebyśmy w perspektywie 20-30 lat nie osiągnęli poziomu dzisiejszych liderów – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Andrzej Arendarski.

Jak podkreśla, innowacyjność gospodarki to przede wszystkim wzmacnianie jej konkurencyjności na świecie.

– Mamy być konkurencyjną marką, która się nazywa Polska. W tej marce "Polska" ma się zawierać solidność, nowoczesność, ciągłe dążenie do doskonalenia. W tej marce mają się zawierać doskonali specjaliści. Solidność i odpowiedzialność. Jeśli taką markę zbudujemy, to wygramy ten wyścig – mówi Andrzej Arendarski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Newseria.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj