Długi biur podróży są większe niż przed rokiem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 lutego 2013, 06:50
Długi biur podróży są większe niż przed rokiem
Długi biur podróży są większe niż przed rokiem/Dziennik Gazeta Prawna
Branża turystyczna ma o 67 proc. większe długi niż przed rokiem, kiedy to przez polski rynek przetoczyła się fala bankructw. Największe problemy z kondycją finansową mają małe podmioty.

Obecnie 429 touroperatorów i pośredników sprzedających wycieczki zalega na prawie 8,6 mln zł. To wprawdzie o 580 tys. zł mniej niż jeszcze na koniec grudnia 2012 r., ale i tak o 3,4 mln zł więcej niż w lutym ubiegłego roku i o 2,5 mln zł niż w połowie 2012 r., kiedy to przez rynek przetaczała się fala bankructw – wynika z raportu przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów na zlecenie DGP.

– Ubiegły sezon sprawił, że najsłabsi uczestnicy z rynku zbankrutowali lub sami się z niego wycofali. To nie znaczy, że w tym roku nie należy spodziewać się już żadnych upadłości. Są one nadal realne, ale już może nie na taką skalę – komentuje Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów.

W stosunku do początku 2012 r. wzrosła także średnia kwota zadłużenia przedsiębiorstw działających w sektorze turystycznym z 12 do 20 tys. zł. Choć, jak zaznacza Lidia Roman z Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, rekordzista w rejestrze dłużników zalega na ponad 300 tys. zł.

Jednak nawet niewielkie długi w rejestrach nie oznaczają, że kondycja touroperatora jest dobra. Kilka lat temu upadło Biuro Podróży Kopernik. W rejestrach widniała informacja, że ma ono niecałe 50 tys. zł niezapłaconych faktur. Kiedy jednak zbankrutowało, okazało się, że długi były znacznie większe.

Na dodatek szybko mogą pojawić się nowe długi, bo jak wynika z danych Bisnode Polska, 48,8 proc. biur podróży znajduje się w słabej i bardzo słabej sytuacji finansowej, czyli ma problemy z rentownością czy płaceniem zobowiązań na czas. W porównaniu z ubiegłym rokiem sytuacja branży pod tym względem się nie poprawiła.

Największe kłopoty z terminowym regulowaniem zobowiązań mają obecnie małe podmioty.

– Wśród biur zatrudniających do 25 osób aż 52 proc. jest w słabej i bardzo złej sytuacji finansowej, w tym 15,6 w bardzo złej. Dla porównania wśród biur zatrudniających powyżej 250 pracowników w takiej sytuacji jest 44 proc. firm – podkreśla Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.

Zatem jeżeli dojdzie w tym roku do upadłości, to będą one, w ocenie ekspertów, zasługą przede wszystkim mniejszych podmiotów. Te zresztą dominują w rejestrze długów prowadzonym przez KRD. Przykładem może być Maestral Tour Operator z Katowic, który jak ustalił DGP, zalega na 196 tys. zł, czy Jan Węgrzyn Europalm Biuro Turystyczno-Przewozowe, którego dług sięga 373 tys. zł.

Największe biura, które jeszcze w zeszłym roku można było znaleźć na listach biur informacji gospodarczej, dziś w nich nie figurują. Zniknął m.in. Oasis Tours, który jeszcze rok temu zalegał na 630 tys. zł.

Na sytuację w branży wpływ ma oczywiście wciąż słabsza niż przed rokiem sprzedaż zagranicznych wycieczek.

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Polski Związek Organizatorów Turystyki, liczba dotychczas sprzedanych na ten rok imprez jest o 2 proc. mniejsza niż przed rokiem. Jednak – jak twierdzą przedstawiciele branży – tu sytuacja poprawia się z tygodnia na tydzień.

– Od początku roku branża sukcesywnie odrabia straty. Wzrosty w sprzedaży wycieczek na sezon letni przekroczyły w ostatnim tygodniu 30 proc. – podkreśla Krzysztof Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

W 2012 r. biura obsłużyły około 1,8 mln Polaków. Obroty branży wyniosły blisko 4 mld zł.

Będzie fundusz gwarancyjny

Ministerstwo Sportu i Turystyki zamierza utworzyć fundusz gwarancyjny jako drugi filar systemu zabezpieczeń finansowych organizatorów i pośredników turystyki. Środki na ten cel miałyby pochodzić od biur podróży i miałyby zaspokajać roszczenia klientów firm, które znalazły się w kłopotach finansowych. W planach jest też podniesienie minimalnej gwarancji ubezpieczeniowej dla touroperatorów specjalizujących się w czarterowej turystyce wyjazdowej. Ma ona wzrosnąć z 40 tys. euro do 250 tys. euro. Branża zastanawia się jednak, czemu ma służyć fundusz gwarancyjny, skoro jednocześnie rozważana jest tak drastyczna podwyżka wartości gwarancji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj