Zespół składający się m.in. z przedstawicieli GPW i domów maklerskich ogłosił, że nie da się jednoznacznie ustalić, czy wydłużenie sesji pozytywnie, czy negatywnie wpłynęło na wysokość obrotów na giełdzie. Nie czuje się pan tym rozczarowany?

Nie, bo spodziewałem się, że taka właśnie będzie konkluzja. Poziom obrotów zależy od wielu czynników i na podstawie danych historycznych nie można określić, jaki jest wpływ każdego z nich z osobna. A jeśli coś jest nie do udowodnienia, to trzeba znaleźć inny wskaźnik, który pozwoli ocenić sytuację. Jednym z nich są oczekiwania inwestorów. Gdy je zbadano na zlecenie GPW, okazało się, że zdecydowana większość aktywnych inwestorów indywidualnych – aż 63 proc. – pozytywnie ocenia wydłużenie sesji. Teraz trwają badania opinii zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Są także dodatkowe argumenty, które mają znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przyszłym harmonogramie notowań.

Jakie to argumenty?

Na świecie w coraz większym stopniu handluje się w sposób zautomatyzowany. Taki handel stanowi już od 40 do 60 proc. ogółu obrotów. U nas jeszcze go nie ma, ale się pojawi. Najczęściej opiera się na metodach ilościowych, a dla nich długość sesji ma znaczenie. Im dłuższy czas handlu, tym więcej impulsów inwestycyjnych jest generowanych i tym wyższe obroty na giełdzie. Dlatego uwzględniamy ten czynnik, a także kilka innych dotyczących naszych rozważań i celów strategicznych. Musimy też brać pod uwagę opinię pośredników. Ci zaś argumentują, że dłuższa sesja to wyższe koszty ich funkcjonowania. Myślę, że ten czynnik nie został w pełni przebadany. Zależy nam jednak i na tym, by pośrednicy mieli komfort pracy i dlatego decyzja, jaka zapadnie w sprawie długości sesji, będzie wynikać z wielu czynników.

Sformułowana przez roboczy zespół propozycja, by sesja trwała do godziny 17.05, jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom domów maklerskich?

Reklama

Tak, i to jest rozwiązanie, które wydaje się nam dość sensowne. Pytanie, czy brokerzy podzielą tę opinię. Na ten moment nie jest to jednak nasza propozycja. Ta zostanie sformułowana i omówiona z maklerami w drugiej połowie marca.

Jakie są szanse, by tak właśnie zmienił się harmonogram sesji?

Nie chcę tego jeszcze oceniać. W połowie marca poznamy wyniki niezależnych badań preferencji inwestorów zagranicznych i będziemy mogli zdecydować. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że prawdopodobieństwo przywrócenia poprzednich godzin sesji jest nikłe. Także dlatego, że jestem pewien, iż świat zmierza do tego, by handel odbywał się 24 godziny na dobę. Kiedyś tak będzie działał rynek, choć w różnych godzinach stosowane będą różne formy obrotu. To jest przyszłość, a teraz jest inna sytuacja, którą musimy odpowiednio zaadresować.

Stąd propozycja wieczornego handlu na GPW?

Ten pomysł zrodził się już w 2006 r., ale wtedy ze względów technologicznych nie mogliśmy go wdrożyć. Teraz, po uruchomieniu systemu UTP, byłoby to możliwe. Wydaje się, że byłoby to zaspokojenie potrzeb części inwestorów.

Nie obawia się pan, że pomysł handlu wieczorem nie wypali, jak podobne pomysły testowane kiedyś przez inne giełdy?

Testowano handel w innych warunkach rynkowych i regulacyjnych, a my chcemy zaproponować handel w formule alternatywnego systemu obrotu, w którym uczestniczyć będą przede wszystkim aktywni inwestorzy indywidualni.

Kiedy taki handel mógłby być uruchomiony, gdyby oczywiście z wyliczeń wynikało, że może być rentowny?

To zależy od zakresu koniecznych przystosowań oraz priorytetów.

Na początek handlowałoby się kontraktami terminowymi na WIG20. A potem?

Nie możemy się oczywiście ograniczać tylko do jednego instrumentu. W obrocie mogłyby się z czasem pojawić także instrumenty, także te, którymi handluje się na rynkach zagranicznych. Ostatecznie gama takich instrumentów mogłaby być nawet bardziej zróżnicowana niż w przypadku instrumentów obracanych na rynku regulowanym.

A akcje?

Jeśli inwestorzy będą nimi zainteresowani, to oczywiście też.

Badali już państwo oczekiwania inwestorów?

Profesjonalnych badań jeszcze nie przeprowadziliśmy, ale rzecz jasna je zrobimy.

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych / Bloomberg / John Guillemin