Osoba samotna może zapłacić tyle samo za wywóz śmieci, co wielodzietna rodzina mieszkająca w domu. Dlaczego?
Koszt wywozu zależy od liczby mieszkańców, powierzchni domu, zużycia wody. Ale też niektóre gminy biorą opłatę zryczałtowaną.
Resort środowiska przebadał 1,1 tys. gmin pod kątem stawek, jakie zażądały od mieszkańców za wywóz śmieci po 1 lipca. I wyliczył, jak się kształtują średnie opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi z podziałem na metody ich naliczania wybrane przez gminy.
Samorządy, które zdecydowały się ustalać opłaty od osoby, uchwaliły średnie stawki na poziomie 9,07 zł za posegregowane śmieci (14,56 zł za zbiórkę nieselektywną). Przy metodzie od gospodarstwa domowego średnia stawka wynosi 16,87 zł (26,52 zł). Gminy naliczające stawki od zużycia wody przyjęły średnie rozliczenia 4,11 zł za 1 m sześc. zużytej wody (5,76 zł). W ostatniej dostępnej metodzie – od powierzchni zamieszkałej – selektywna zbiórka kosztuje średnio 0,65 zł za 1 mkw. (lub 1,14 zł za śmieci nieposegregowane).

>>> Czytaj również: Do kogo się skarżyć na opłaty śmieciowe? Pisz na Berdyczów

Analiza daje pewien obraz tego, jak się kształtują stawki w skali kraju. Na załączonej infografice odnieśliśmy te średnie stawki w stosunku do trzech różnych rodzin – jedno- lub trzyosobowej zajmującej 50-metrowy lokal, a także czteroosobowej mieszkającej w domu 120-metrowym. Założyliśmy też, że jedna osoba miesięcznie zużywa średnio 3 m sześc. wody. Okazuje się np., że dla osoby samotnej najbardziej korzystna może być metoda naliczania w zależności od liczby osób mieszkających w jednym gospodarstwie domowym. Ale jeśli gmina np. zdecyduje się na naliczanie od powierzchni zamieszkałej i nie wprowadzi odpowiednich wskaźników korygujących, to się okaże, że ta sama osoba samotna płaciłaby tyle samo co np. trzyosobowa rodzina zajmująca podobny lokal.
Oczywiście nie sposób przewidzieć wszystkich możliwych scenariuszy. Niemal każda gmina wprowadza do metod naliczania stawek wskaźniki korekcyjne, które mają za zadanie zróżnicować opłaty. Każda też robi to na swój sposób, co komplikuje obliczenia. Np. Gdynia określa ryczałt od gospodarstwa domowego, który jednak nie będzie jednolity. Dla lokali o powierzchni do 40 mkw. stawka za odbiór posegregowanych śmieci wyniesie 19 zł, a w przypadku gospodarstw liczących do 80 mkw. – 32 zł. Jeśli lokal przekroczy 80 mkw. – 39 zł.
Z kolei w gminie Mały Płock (woj. podlaskie) opłaty będą naliczane od gospodarstwa i podzielone zostały na małe (do 2 osób), średnie (od 3 do 5 osób) oraz duże (6 osób i więcej). Stawki (przy segregacji) wyniosą odpowiednio: 12, 25 i 38 zł.
W Gdańsku, w przypadku selektywnej zbiórki, opłata za mkw. mieszkania wyniesie 0,56 zł. Ale taka stawka będzie podstawą naliczana opłaty tylko do 110 mkw., bo za każdy dodatkowy metr trzeba dopłacić 0,05 zł.
Mieszkańcy skarżą się, że nie wiedzą, skąd taka, a nie inna wysokość stawki ani z czego wynikają ulgi. – Sytuacja każdej gminy jest inna, stąd przyjęcie różnych metod. Nowy system nie poddaje się analizie pod kątem sprawiedliwości społecznej – tłumaczy Krzysztof Choromański, ekspert Związku Miast Polskich od gospodarki komunalnej.
Najczęściej gminy wybierają metodę od osoby jako najłatwiejszą do wyliczenia stawki. Z kolei gminy chętnie odwiedzane przez turystów (np. nadmorskie) najczęściej wybierają metodę od zużycia wody.

Konkurencja czy trwały monopol

Wstępne analizy nie potwierdzają dotychczasowych doniesień na temat przewagi w przetargach na wywóz odpadów komunalnych dużych, zagranicznych firm. Te mniejsze potrafią wykorzystać doświadczenie i znajomość lokalnej specyfiki. Często, jak np. w Szczecinie czy gminach woj. mazowieckiego, oferowane stawki za wywóz śmieci są dużo niższe niż wcześniejsze szacunki gminy. Komunikat resortu środowiska odnosi się do „doniesień prasowych”, choć przygotowaniami do śmieciowej rewolucji zaniepokojeni są nawet niezależni eksperci. Kilka tygodni temu Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową stwierdził, że nowy system zagospodarowania śmieci ograniczy konkurencję na rynku odbioru odpadów w stolicy. W podobnym tonie wypowiada się Forum Obywatelskiego Rozwoju. W jednej z ostatnich publikacji FOR stwierdza, że nowe regulacje postawią na skraju bankructwa wiele małych firm zajmujących się wywozem odpadów oraz spowodują deformację systemu gospodarczego, wprowadzając monopole i tworząc sytuacje sprzyjające korupcji oraz zmowom cenowym.

>>> Czytaj również: Nowe zasady gospodarowania odpadami: wokół śmieci kwitnie biznes