Gaz łupkowy: Lotos nie chce się angażować w wydobycie gazu niekonwencjonalnego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 maja 2013, 23:24
Mimo że koncern podpisał z PGNiG umowę o współpracy przy poszukiwaniu m.in. gazu łupkowego, teraz mówi pas. I nie ma zamiaru uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Niedawno z wierceń zrezygnowały ExxonMobil, Talisman i Marathon Oil.

Zapał związany z łupkowymi inwestycjami mocno osłabł. Z poszukiwań rezygnują nie tylko zagraniczne firmy (zrobiły to ExxonMobil, Talisman i Marathon Oil), lecz także krajowe, i to te związane ze Skarbem Państwa. Lotos co prawda nie rozpoczął żadnych wierceń, ale przymierzał się do tego. Teraz daje wyraźny sygnał, że łupki sobie odpuszcza. Gdańska spółka przekonuje co prawda, że nie jest przeciwna planom poszukiwań i wydobycia niekonwencjonalnego gazu w Polsce, ale sama nie ma zamiaru uczestniczyć w tym kosztownym i ryzykownym przedsięwzięciu. – Wspieramy projekt łupkowy na arenie międzynarodowej, ale ten temat bezpośrednio Lotosu dzisiaj nie dotyczy – stawia sprawę jasno Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

>>> Czytaj również: Gaz łupkowy: Pękła gazowa bańka, koncerny uciekają z Polski

To pewne zaskoczenie, bo jeszcze we wrześniu ubiegłego roku ówczesny minister skarbu Mikołaj Budzanowski doprowadził do zawarcia sojuszu PGNiG i Lotos. Projekt współpracy zakładał, że gdański koncern wejdzie na niektóre koncesje PGNiG i poszuka m.in. surowców niekonwencjonalnych. Do wspólnych prac wytypowano cztery obszary koncesyjne należące do PGNiG, położone w województwach pomorskim i zachodniopomorskim. W kwietniu zdymisjonowano jednak Budzanowskiego. Andrzej Szczęśniak, analityk rynku gazu, mówił nam wówczas, że wielu prezesów firm, które zostały wciągnięte w łupkowe projekty, odetchnie z ulgą. Nie jest bowiem tajemnicą, że w inwestycje tego typu nie chciał angażować się nie tylko Lotos, lecz także KGHM, Tauron czy PGE. – Bez Budzanowskiego temat łupków będzie stopniowo wyciszany – sugerował ekspert.

Gdański koncern nie zrywa całkiem współpracy z gazową spółką. – Prowadzimy rozmowy z PGNiG w sprawie zagospodarowania złóż, ale skłaniamy się ku konwencjonalnej ropie naftowej – tłumaczy Olechnowicz. Lotos zamierza koncentrować się na poszukiwaniu i wydobyciu konwencjonalnych surowców, zarówno w kraju, jak i za granicą. – Nasze wyniki finansowe za ubiegły rok pokazują, że to dobry kierunek – zaznacza prezes Olechnowicz.

>>> Czytaj również: Tani LNG z USA może zalać świat. Europa liczy na niższe rachunki za gaz

Spółka chce rozwijać współpracę z amerykańskim CalEnergy. Firmy mają szukać gazu konwencjonalnego na bałtyckich złożach. Mają już wspólną spółkę celową – Baltic Gas. Jesienią ma zostać zdefiniowany konkretny program inwestycyjny współpracy z CalEnergy, określona zostanie wartość projektu oraz termin uruchomienia wydobycia. Szacuje się, że bałtyckie złoża B4 i B6 kryją wydobywalne zasoby na poziomie 4 mld m sześc. gazu. Surowiec ma zasilać m.in. zakład petrochemiczny, który koło rafinerii Lotosu miałaby wybudować Grupa Azoty (pod koniec przyszłego miesiąca ma być gotowe już wstępne studium wykonalności dla tej inwestycji).

Lotos koncentruje się też na wydobyciu ropy na Litwie. Chce je zwiększyć do 100 tys. t rocznie. Obecnie pompuje się stamtąd 74,6 tys. t rocznie. To jedna trzecia całkowitego wydobycia spółki i mniej niż 1 proc. jej przerobu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj