Wprowadzenie dodatkowych opłat za korzystanie z opieki zdrowotnej budzi opór większości Polaków. 86 proc. z nich uważa, że państwo powinno zapewnić bezpłatną opiekę zdrowotną – wynika z badania „Postawy ekonomiczne Polaków w czasach niepewności” prof. Krzysztofa Zagórskiego z Akademii Leona Koźmińskiego, wykonanego przez CBOS na reprezentatywnej grupie Polaków. Pokazuje ono również, że blisko 80 proc. nie zgodziłoby się na płacenie nawet symbolicznej kwoty przy wizycie lekarskiej. Nie protestowałoby zaledwie 14 proc. badanych.

>>> Polecamy: Bezrobocie w Warszawie według dzielnic. Gdzie jest najwyższe?

Co ciekawe, w praktyce sytuacja wygląda inaczej: choć publiczna służba zdrowia w Polsce jest bezpłatna, jak wynika z innych badań CBOS – blisko połowa Polaków do niej dopłaca. Chodzi przede wszystkim o wykupywanie usług prywatnych, szczególnie dostępu do specjalistów lub też badań diagnostycznych. Raport Polskiej Izby Ubezpieczeń pokazuje, że w sumie aż 30 mld zł idzie z kieszeni pacjentów na wydatki na służbę zdrowia, z czego 11,5 mld zł na opiekę ambulatoryjną. – Kupują dostępność oraz miłą obsługę, choć obecnie nie mogą sobie tego odpisać nawet od podatku – mówi Jacek Rozwadowski, dyrektor zarządzający Enel-Medu.

Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne

Według Agnieszki Skonecznej z PMR, firmy badającej rynek medyczny, dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne oraz wykupywanie abonamentów będą coraz bardziej popularne, bo Polacy na zdrowiu nie oszczędzają. Mimo oczekiwań Polaków, by służba zdrowia była państwowa i w pełni bezpłatna, eksperci wskazują, że budżet NFZ może nie wystarczyć, by sfinansować wszystkie potrzeby zdrowotne. Minister Sławomir Neumann w zeszłym tygodniu na Kongresie Szpitali Prywatnych publicznie przekonywał, że nieprawdziwy jest pogląd, iż Polakom należą się wszystkie świadczenia i wszystkie za darmo (pisaliśmy o tym w poniedziałkowym DGP).

Reklama

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło prace przy przygotowywaniu ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach. W tym tygodniu odbyły się w związku z tym pierwsze konsultacje: w poniedziałek było spotkanie z przedstawicielami firm oferujących abonamenty na usługi medyczne, dziś ministerstwo spotyka się z firmami ubezpieczeniowymi.

– Zostaliśmy zaproszeni do rozmów jako jedna ze stron, która ma doświadczenia na rynku – mówi Jacek Rozwadowski. Jego Enel-Med sprzedaje usługi abonamentowe. Na razie jednak nie padły żadne konkretne deklaracje.

Wprowadzenie zmian nie będzie łatwe, co pokazują choćby wyniki badań Akademii Leona Koźmińskiego. – Dlatego wprowadzenie ubezpieczeń do systemu musiałoby być poprzedzone szeroko zakrojoną akcją społeczną – mówi Dorota Fal z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Jej zdaniem nie chodzi o wprowadzenie dodatkowego haraczu, lecz o zwiększenie dostępności do świadczeń dla większej liczby pacjentów. Osoby wykupujące ubezpieczenie zwalniałyby miejsce tym pacjentom, którzy takiego ubezpieczenia nie będą mieli. Zdaniem Fal wykupywanie abonamentów czy ubezpieczeń musiałoby zostać objęte jakąś formą ulgi.

Sam pomysł współpłacenia przez pacjentów budzi wiele kontrowersji. Krytycy zarzucają, że może to prowadzić do powstania grupy uprzywilejowanej – tej z lepszym i szybszym dostępem do opieki zdrowotnej. Już teraz widać, że za dodatkowe usługi medyczne płacą przede wszystkim zamożni Polacy. Ci gorzej sytuowani skazani są na kolejki.