Wróbel: Polowanie na przedsiębiorców

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 maja 2013, 03:15
<span class="autor1">Jan Wróbel,</span> dziennikarz i publicysta
<span class="autor1">Jan Wróbel,</span> dziennikarz i publicysta/Dziennik Gazeta Prawna
Ostatnio urząd skarbowy znalazł się pod ostrzałem ekspertów i musiał się bronić przed zarzutami, że jego kontrole trwają zbyt długo, coraz dłużej.

US broni się, przekonując, że dzieje się tak w wyniku rosnącej liczby oszustów. Jednak zamiast w spokoju wymacywać ich i karać, państwo co i rusz kusi opcją zmasowanego ataku na przedsiębiorców w myśl zasady „Bóg rozpozna swoich”. W marcu wybuchła burza, bo Ministerstwo Finansów planowało kary za współudział w oszustwie kupujących towary poniżej wartości rynkowej. Zdaniem ministerstwa taka zaniżona wartość mogłaby się wiązać z niezapłaceniem VAT. I nic nie szkodzi, że samo MF nie wiedziało, co to właściwie „wartość rynkowa”, a na konkurencyjnym rynku z definicji chcemy doświadczać wielu różnych cen.

Teraz, kontynuując walkę z prawdziwymi albo zmyślonymi oszustami, ministerstwo chce dołożyć do tego możliwość zablokowania konta firmie podejrzanej o oszustwa podatkowe. Podejrzenia, jak sama nazwa wskazuje, mogą być słuszne albo niesłuszne, z kolei konto można będzie zablokować nawet na trzy miesiące. Wszystko razem składa się na wybuchową mieszankę.

Państwo stara się namierzać oszustów, ale z racji nieudolności niektórych służb zdarza mu się uderzać na oślep. Poszkodowany przedsiębiorca może próbować się odwołać, ale skarbówce podejmowanie decyzji idzie niezwykle opornie. Najkrócej mówiąc, państwo samo udowodniło, że system nadzoru nad przedsiębiorcami jest zbyt skomplikowany – nie dają sobie z nim rady nawet jego twórcy! Może więc minister Jacek Rostowski się przekona, że lepszy jest system z trochę niższymi podatkami, ale bez żadnych ulg? Albo nawet z wysokimi podatkami, ale bardzo, bardzo prosty. Trudno zliczyć polityków, którzy obiecywali zmiany w przepisach z trudnych na łatwe. Ze świecą w ręku szukać jednak takich, którzy dotrzymali słowa.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy lepiej zapłacić odrobinę więcej i nie drżeć na myśl o kontroli. W prostym systemie nikt nie byłby poszkodowany przez nieuczciwą konkurencję oszustów. Nie musiałby wyczyniać akrobacji, by akurat załapać się na ulgę, która po roku może mu już częściowo nie przysługiwać po cząstkowej zmianie przepisów. Tylko doradców podatkowych szkoda, ale nie warto utrzymywać tego systemu specjalnie dla nich

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: podatkiprawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj