Kiedy chmury gazu łzawiącego spowijają centrum Stambułu i uczestnicy antyrządowych demonstracji walczą z policją, kanał informacyjny telewizji należącej do miliardera Aydina Dogana pokazuje film dokumentalny o pingwinach.

Z powodu takich uników Aydin Dogan i inni szefowie mediów stali się obiektem ataków ze strony demonstrantów. Protestujący po wkroczeniu policji do akcji 31 maja przeszli od okupacji parku Taksim w Stambule do otwartego atakowania rządów premiera Recepa Erdogana. Twierdzą oni, że relacje z wydarzeń, a raczej brak doniesień o największej od lat ogólnokrajowej fali protestów, odzwierciedla dążenia mediów do zachowania dobrych stosunków z Erdoganem i jego Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP).

“Sędziowie, policja i media są po stronie AKP” – mówi 19-letni student podczas wiecu zorganizowanego 2 czerwca w Stambule – “Media głównego nurtu promują tylko AKP”.

Reklama

Protesty, które początkowo dotyczyły kwestii przebudowy placu Taksim w Stambule, rozszerzyły się na ponad 60 miast. Demonstranci wezwali Erdogana, najbardziej popularnego od dziesięcioleci polityka Turcji i trzykrotnego zwycięzcę wyborów, do ustąpienia ze stanowiska. Wśród zarzutów pod adresem rządu dominują oskarżenia o podważanie wolności prasy, autorytarne podejście władz oraz forsowanie islamizacji.

>>> Czytaj też: Zamieszki w Turcji: czy turyści mają się czego bać?

Spośród 3000 respondentów internetowego sondażu przeprowadzonego w tym tygodniu przez stambulski uniwersytet Bilgi, jako powód przyłączenia się do protestów 84 proc. uczestników badania wskazywało na niepełne relacje mediów, natomiast 56 proc. wymieniało dodatkowo fakt niszczenia parku.

Obszerne relacje z protestów pokazują tylko dwa małe kanały opozycyjne: Halk TV i Ulusal TV. O rozwoju wydarzeń demonstranci dowiadują się głównie za pośrednictwem Twittera.

>>> Polecamy: Protesty w Turcji: hakerzy atakują biuro premiera

Oguz Usluer, główny koordynator stacji telewizyjnych z grupy medialnej Haberturk, która należy do górniczego magnata Turgaya Cinera, broni przekazywanych relacji. Jego zdaniem dziennikarze starają się nie pokazywać działań o „prowokacyjnym charakterze”, które mogą przyciągać do protestów innych ludzi. Dlatego media w jego ocenie dobrze wypełniają swoje zadania, natomiast podczas demonstracji dochodzi do „sytuacji, które wykraczają poza demokratyczne formy protestów”. Demonstranci niszczą wozy policji i inne pojazdy służb miejskich, rzucają cegłami w funkcjonariuszy oraz budują barykady z płyt chodnikowych.

W tym tygodniu odbyły się kolejne wiece i demonstracje przez siedzibą grupy Haberturk, do której należą kanały telewizji NTV, CNBC-e, Star i BloombergHT. Władze wydały dziesiątki nakazów aresztowania za kolportowanie fałszywych informacji w mediach społecznościowych.