Bluj: Zaczęło się! Jest więc nerwowo

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
18 czerwca 2013, 10:19
Aleksandra Bluj
Aleksandra Bluj/Media
Spotkanie FOMC, które może zmienić oblicze rynku finansowego i przetestować zasadność ostatnich ruchów na globalnym rynku, rozpoczyna się dzisiaj i stawia w tle (niemalże) wszystkie inne napływające z gospodarki światowej informacje.

Chodzi tu de facto o dwa ostatnie ruchy: pierwszy – majowo/czerwcowy, który przecenił aktywa podwyższonego ryzyka (w tym obligacje krajów wschodzących), i drugi (z ostatniego tygodnia) , który był odreagowaniem tego pierwszego.

Sesja na globalnym rynku była relatywnie spokojna, choć nie oznacza to, że była bezkierunkowa. Rentowność 10-letniego benchmarku amerykańskiego przetestowała w czasie wczorajszej sesji poziom 2,19 proc., do czego zachęciły obligację dane z gospodarki realnej w USA. Benchmark nie zszedł już z rentownością poniżej poziom 2,169 proc. Impuls wzrostowy dla rentowności nadszedł przede wszystkim z danych na temat rynku nieruchomości – indeks NAHB. Osiągnął najwyższy poziom od marca 2006 roku (notując skok z 44 do 52 pkt) i był wynikiem wzrostu wszystkich jego składowych (czyli zakupów bieżących i planowanych). Późniejsze odreagowanie w dół rentowności było dziełem tych, którzy wczytali się w strukturę znacznie większego od oczekiwań wskaźnika NY Empire, czyli jednego z wyprzedzających indeksów kondycji gospodarki realnej. Odczyt był wprawdzie istotnie wyższy od oczekiwań, z poziomu -1,7 wrócił wysoko ponad kreskę, czyli do poziomu 7,8, niemniej składowe owego wzrostu obnażają słabość bieżących nowych zamówień (-6,7 wobec wcześniejszych -1,2), dostaw (-11,8 vs 0,0), zatrudnienia (0,0 vs 5,7). Za wzrost odpowiadały głównie oczekiwania na poprawę sytuacji w perspektywie sześciu miesięcy. Oczywiście nadzieje na przyszłość mają swoje ekonomiczne przełożenie, gdyż wiążą się ze skłonnością do inwestycji, wzrostu obrotu, czyli ogółem zwiększenia aktywności gospodarczej w regionie. Niemniej jednak wczorajsza słabość NY Empire stwarza presję m.in. na publikację wskaźnika ISM dla sektora wytwórczego, spychając go nawet poniżej poprzedniego odczytu, który przecież już w maju uplasował się poniżej poziomu 50.

W Europie sesja przebiegała dość spokojnie. Bund 10Y stabilizował się poniżej 1,543 proc., który dzisiaj przełamał próbując się z poziomem 1,56%.
Otwarcie na rynku bazowym wydawało się stabilne i nie wskazywało na próbę dokonania jakichkolwiek przełomów przed konferencją FOMC. Niemniej przekonanie co do zbliżających się zmian w sytuacji gospodarczej i polityce Fed burzy nieco wczorajszy spokój. Trudno zdarzenia na rynku łączyć z publikacją jednego artykułu WSJ – niemniej wrażliwość rynku na „nagłówki” i niepewność związana z jutrzejszą konferencją, wpływają na zachowanie inwestorów tym bardziej że WSJ akcentuje, iż B.Bernanke na posiedzeniu zasygnalizuje zbliżający się moment ograniczania wsparcia ilościowego, choć uzależni je silnie od sytuacji w gospodarce. Taki jest również nasz scenariusz (stopniowe wycofanie tak, ale nie tak od razu). Niemniej wzrost napięcia i niepewności co do słów B.Bernanke działają na niekorzyść aktywów wyższego ryzyka, czyli obligacji rynków wschodzących. To może generować ruch wzwyż na polskiej krzywej rentowności. Dzisiaj nieco uwagi poświęcimy publikacji wskaźnika ZEW oraz wystąpieniu M.Draghiego. W pierwszym przypadku oczekuje się lekkiego odbicia indeksu. Z USA na rynek napłynie kolejna seria danych z rynku nieruchomości.

Na polskiej krzywej wczoraj nie doszło do bardzo dużych zmian – choć kierunek ruchów był na krzywych wzrostowy. Po piątkowym umocnieniu sektor 5Y i 10Y zanotował lekkie wzrosty rentowności. DS1023 rozpoczyna więc dzisiejsza sesję od przełamania poziomu 3,75 proc., podczas gdy piątek kończył jeszcze poniżej poziomu 3,70 proc. Wzrosły wczoraj nieco rentowności na początku i na środku krzywej, w czym pomocne mogły być dane na temat bilansu płatniczego w Polsce. (choć czynniki globalne – czyli działania FOMC są dla zmienności na polskim rynku stopy wciąż kluczowe).

Bilans handlowy zanotował nadwyżkę w wysokości 601 mln EUR i był wynikiem przede wszystkim eksportu Skala wzrostu eksportu, który zaskoczyła dynamika na poziomie do 12,3 proc. r/r, podczas gdy import wzrósł o 3,6 proc. r/r. Dane z poprzedniego miesiąca były po części pod wpływem czynników jednorazowych w tym odreagowania po wyjątkowo słabym marcu, czy efektu dni roboczych. Niemniej jednak, stopniowe odbicie w globalnej sytuacji gospodarczej będzie pozytywnie działać na perspektywy polskich spółek w handlu zagranicznym w nadchodzących miesiącach, podczas gdy wewnętrzny popyt w kraju będzie pozostawał przytłumiony, działając negatywnie na import.

Takie dane to wsparcie dla oczekiwań dotyczących eksportu netto i PKB, a także czynnik podnoszący bezpieczeństwo gospodarcze Polski. Bilans handlowy a raczej poziom salda handlowego do PKB jest jedną z istotnych miar w ocenie stabilności kapitałowej kraju. To bardzo ważne, także ze względu na niepewność dotyczącą przepływów kapitałowych do krajów wschodzących, w tym do Polski w obliczu nieuniknionego ograniczenia wsparcia z Fed. Owe obawy wpływają również na plany MF, które w czasie zbliżającej się aukcji zamiany zaoferuje jedynie nowy 2-letni benchmark OK0116. Dzisiejsze dane z rynku pracy (jeśli nie przyniosą zaskoczenia np. w sektorze zatrudnienia) powinny być neutralne dla rynku długu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj