Kontrole krzyżowe: firmy nie nadążają z obsługą urzędników

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
22 czerwca 2013, 08:56
Biznes, drużyna
Biznes, drużyna/ShutterStock
Pracownicy skarbówki, policji i prokuratury żądając informacji utrudniają prowadzenie biznesu - pisze "Rzeczpospolita.

Właścicielka i prezes dużej firmy logistyczno-spedycyjnej skarży się gazecie, że nie ma tygodnia, bez wizyty kogoś ze skarbówki lub pisma o dostarczenie wielu informacji w ramach kontroli krzyżowych. Katarzyna Krasuska żartuje gorzko, że musiała stworzyć specjalny dział do obsługi kontrolerów. Jej firma w ciągu ostatnich 15 miesięcy odpowiadała nie tylko na pytania organów skarbowych, ale także policji, CBŚ, a nawet CBA. 

Jak czytamy w gazecie, fiskus nie dość, że chce mieć odpowiedzi "na już", to jeszcze domaga się kserokopii faktur, deklaracji VAT, rachunków, rejestrów magazynowych i celnych itp.
Gazeta wyjaśnia, że celem kontroli krzyżowych jest sprawdzenie, czy transakcje zawierane między przedsiębiorcą i jego klientami są rzetelnie udokumentowane. "Problem w tym, że kontrole nie są robione systematycznie i problemowo. Mogą dotyczyć okresu, faktury czy zakresu. Może się więc zdarzyć, że do firmy, która ma bardzo dużo klientów, często pukają kontrolerzy. W efekcie staje się ona ofiarą walki między urzędem skarbowym, a nieuczciwymi podatnikami" - przyznaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej Przemysław Ruchlicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj