W niedziele w Bułgarii odbyły się kolejne przyspieszone wybory - ósme w ciągu ostatnich pięciu lat, które zdecydowanie wygrała koalicja Postępowa Bułgaria (PB) zdobywając 44,6 proc. poparcia. PB kierowana jest przez byłego prezydenta Rumana Radewa.
„Postępowa Partia byłego prezydenta Rumena Radewa odniosła zaskakująco wyraźny sukces. Pozwala to mieć nadzieję na konieczną reformę wymiaru sprawiedliwości. Mankamentem jest jego sympatia do Rosji” – pisze we wtorek „Sueddeutsche Zeitung”.
Tak wyraźne zwycięstwo Radewa pokazuje, że jego kampania trafiła w sedno w kraju „zmęczonym korupcją i układami”. Obietnica likwidacji „oligarchii” i przywrócenia stabilizacji zmobilizowała zrezygnowanych wyborców. Upadek konserwatywnego GERB i postkomunistycznej BSP pokazał, że obywatele nie mają zaufania do partii mających ugruntowaną pozycję w kraju. „Nie wiadomo, czy były głównodowodzący siłami powietrznymi spełni nadzieje, ale jego szanse nie są złe” – ocenia „SZ”.
Czy Unia Europejska powinna się martwić przyszłym rządem Bułgarii?
Zdaniem gazety Radew może liczyć na poparcie proeuropejskiego sojuszu PP-DB w działaniach zmierzających do reformy wymiaru sprawiedliwości i Najwyższej Rady Sądowniczej. Postępowa Partia i PP-DB mogą stworzyć w parlamencie potrzebną większość dwóch trzecich.
„Z punktu widzenia UE są powody do ostrożnego optymizmu jeśli chodzi o odrobienie lekcji w dziedzinie praworządności” – czytamy w „SZ”. Komentator zaznaczył, że niepokój wzbudza „bliskie Kremlowi” stanowisko Radewa wobec Rosji. Bułgarski polityk uważa, że Krym jest rosyjski, a wspieranie Ukrainy skazane jest na porażkę. Radew zastrzegł jednak, że nie będzie za pomocą weta blokował europejskiej pomocy dla Kijowa. W innych sprawach też kieruje się raczej pragmatyzmem niż ideologią.
Bruksela liczy na to, że Bułgaria będzie „trudnym ale konstruktywnym” partnerem, a Radew nie stanie się „nowym Viktorem Orbanem” – czytamy w konkluzji komentarza w „Sueddeutsche Zeitung”.
Niemiecka prasa podkreśla: Radew nie jest nowym Viktorem Orbanem
Radew nie jest nowym Orbanem – pisze z kolei „Frankfurter Allgemeine Zeitung“. Niechęć Radewa do jednoznacznego potępienia agresji Rosji przeciwko Ukrainie wywołała obawy, że może przejąć rolę Orbana w UE. „Te obawy okazały się przesadzone” – oceniła gazeta. Zwycięzcy wyborów w Bułgarii daleko jest do większości dwóch trzecich w parlamencie, dzięki której Orban mógł radykalnie przebudować państwo. Radew nie ma społecznego mandatu do prowadzenia polityki blokującej a la Orban – czytamy w „FAZ”.
Bułgarzy od dawien dawna „poszukują zbawcy”, a przy urnach wyborczych są „otwarci na nieortodoksyjne decyzje” – pisze „Tageszeitung”. Po ośmiu wyborach w ciągu pięciu lat wyborcy chcieli położyć kres permanentnemu politycznemu kryzysowi. Radew wydaje się być właściwym człowiekiem. Korupcja jest w najbiedniejszym kraju UE dokuczliwym tematem. Radew jest pod tym względem, w przeciwieństwie do długoletniego premiera Bojko Borisowa, poza wszelkim podejrzeniem – podkreśla „Tageszeitung”.
Słabość do Rosji, którą demonstrował także w kampanii wyborczej, też przyczyniła się do jego sukcesu. Jednoznaczne odrzucenie pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz powtarzane bez ustanku ostrzeżenie przed wciągnięciem Bułgarii do wojny padło na podatny grunt – komentuje „Tageszeitung”.
Wybory w Bułgarii
O 240 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym ubiegało się 4786 kandydatów z 24 list partii i koalicji, którzy walczyli o głosy w 31 wielomandatowych okręgach wyborczych. Próg wyborczy wynosi 4 proc. zarówno dla partii jak i koalicji wyborczych.
Wybory zdecydowanie wygrała Postępowa Bułgaria (PB) zdobywając 44,6 proc. poparcia. Tym samym PB może liczyć na około 130 mandatów w parlamencie, co oznacza samodzielną większość.
Drugie miejsce, choć daleko w tyle, zajęła GERB-SDS byłego premiera Bojko Borisowa, która zdobyła 13,4 proc. głosów. Niewiele mniej, bo 12,6 proc. poparcia osiągnęła prozachodnia liberalna PP–DB (Kontynuujemy Zmiany – Demokratyczna Bułgaria). Do parlamentu dostały się również centroprawicowy Ruch na rzecz Praw i Wolności - DPS (7,1 proc.) prowadzony przez oligarchę Delana Peewskiego oraz nacjonalistyczne Odrodzenie (4,3 proc.).
