Zełenski straszy tym, co szykuje Rosja. W grze atak na kolejne państwo. Kraj NATO reaguje

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 07:46
Zełenski straszy tym, co szykuje Rosja. W grze atak na kolejne państwo. Kraj NATO reaguje
Zełenski straszy tym, co szykuje Rosja. W grze atak na kolejne państwo. Kraj NATO reaguje/ShutterStock
Według prezydenta Ukrainy Wołodomyra Zełenskiego Rosja może wkrótce ogłosić powszechną mobilizację w celu wsparcia ofensywy na Ukrainę lub ataku na jeden z krajów bałtyckich. - Takie oświadczenia sojusznika nie ułatwiają współpracy - skomentował szef MSZ Estonii, Margus Tsahkna. Podkreślił, że nie ma na to dowodów wywiadowczych, a takie ostrzeżenia mogą osłabiać zaufanie do NATO i "podsycać rosyjską narrację".

Zełenski powiedział, że Rosja ogranicza obywatelom dostęp do internetu i mediów społecznościowych nie po to, by stłumić krytykę wobec władzy, ale by zapobiec oburzeniu, które towarzyszyłoby planowanej mobilizacji na szeroką skalę.

Wołodymyr Zełenski straszy atakiem Rosji na kraj NATO

Według ukraińskiego przywódcy plan B Rosji zakłada mniejszą, równoległą ofensywę, prowadzoną niższym kosztem i mniejszym wysiłkiem tam, gdzie można sobie poradzić z mniejszymi siłami bojowymi.

- Niektóre państwa, np. jeden z krajów bałtyckich, nie są przygotowane na stawianie silnego oporu – przyznał Zełenski w niedzielę w wywiadzie dla ukraińskiego programu informacyjnego "Jedyne Wiadomości".

- Być może nie wszystkie kraje zechcą pomóc krajom bałtyckim, ale nie będą miały wyboru - w przeciwnym razie NATO przestanie istnieć – dodał Zełenski.

Estonia odpowiada na groźby Zełenskiego. "Nie dodaje sił"

Szef MSZ Estonii Margus Tsahkna podkreślił, że "takie oświadczenia nie odpowiadają danym wywiadowczym". Stwierdził, że "nie dodaje to też sił, gdy prezydent Donald Trump krytykuje europejskie kraje NATO za ich postawę oraz za brak wsparcia dla USA w wojnie z Iranem".

- Nie widzimy, aby Rosja koncentrowała swoje siły lub przygotowywała się do ataku militarnego na NATO lub państwa bałtyckie, wręcz przeciwnie. Rosja nie ma silnej pozycji na froncie ukraińskim, również gospodarczo – stwierdził Tsahkna, zapytany przez radio ERR.

W jego ocenie artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o zbiorowej obronie zaatakowanego sojusznika wciąż obowiązuje, a NATO z pewnością zareaguje, gdy któreś z państw członkowskich zostanie zaatakowane. - Nie ma co do tego wątpliwości – oznajmił minister Tsahkna.

Zełenski "podsyca rosyjską narrację". Burza po słowach o ataku

Krytycznie do słów Zełenskiego odniósł się także przewodniczący komisji spraw zagranicznych estońskiego parlamentu Marko Mihkelson. Zwrócił uwagę, że podobne ostrzeżenia pojawiają się ze strony Ukrainy nie po raz pierwszy.

- To brzmi jak ostrzeżenie kierowane do Europy: jeśli Ukraina znajdzie się w słabszej pozycji, kolejne mogą być państwa bałtyckie. To nieprzyjemne i podsyca rosyjską narrację o ich przewadze - ocenił polityk.

Estoński polityk odniósł się również do kwestii zaufania wobec artykułu 5. NATO, który gwarantuje zbiorową obronę państw członkowskich. Jego zdaniem podważanie wiarygodności tego mechanizmu jest niebezpieczne dla całego Sojuszu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj