Hoyer: EBI chce zwiększyć inwestycje w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 czerwca 2013, 14:19
Werner Hoyer, szef Europejskiego Banku Inwestycyjnego
Werner Hoyer, szef Europejskiego Banku Inwestycyjnego Piotr Pędziszewski/Europejski Kongres Finansowy/Dziennik Gazeta Prawna
Zwiększenie naszego kapitału również przysłuży się Polsce i będzie to można odczuć w latach 2014–2015 - mówi Werner Hoyer, szef Europejskiego Banku Inwestycyjnego w wywiadzie dla DGP.

Unia cały czas zmaga się z kryzysem, recesja nie odpuszcza. Gdzie pobudzać gospodarkę, aby miało to jak najbardziej wymierne skutki?

Odpowiedź na to pytanie kwalifikuje mnie do pretendowania do Nobla z ekonomii, dlatego muszę być ostrożny. Potrzebujemy kombinacji różnych działań, które trzeba przeprowadzić jednocześnie. Obecny kryzys ma przyczyny strukturalne i koniunkturalne. Dlatego potrzebujemy i inwestycji prowzrostowych, i jednocześnie musimy się zająć problemami strukturalnymi. Największym z nich jest bezrobocie wśród młodych. Nawet w krajach, w których panował 5–6-proc. wzrost gospodarczy, a budżet był zbilansowany, przekraczało ono 25 proc. Panaceum nie ma, potrzebna jest cała paleta działań: począwszy od aniołów biznesu, po wielkie programy inwestycyjne oraz ułatwienia w dostępie do kredytu dla małych i średnich przedsiębiorców. To niedorzeczne mówić, że trzeba wybierać – polityka wspierająca wzrost lub wspierająca reformy. Obie muszą współistnieć.

>>> Czytaj też: UNCTAD: Polska 14. na świecie pod względem atrakcyjności inwestycyjnej

Jakie wsparcie proponuje EBI i o jakich sumach mówimy?

W tej chwili pod względem kapitałów jesteśmy ponad dwa razy więksi od Banku Światowego – jest więc potencjał do finansowania inwestycji. W tym roku nasza moc kredytowa zwiększy się z 50 do ok. 70 mld euro, wszystko dzięki dodatkowemu zastrzykowi kapitału w wysokości 10 mld euro, który kraje członkowskie zdecydowały się udzielić EBI w ubiegłym roku. To wiatr w nasze żagle, który zaimponował również rynkom finansowym. A to ważne, bo rynki są niezbędne z punktu widzenia refinansowania naszej działalności. Pieniądze, które pożyczamy, nie pochodzą z kieszeni podatników, pożyczamy je na rynkach międzynarodowych.

Ale chodzi o priorytety. Nie wszystkie środki zostaną przecież wykorzystane na walkę z bezrobociem, z czegoś trzeba będzie zrezygnować...

Zawsze tak jest. Ekonomia to nauka o zarządzaniu zasobami, których zawsze brakuje. Musimy szukać zrównoważonego rozwiązania. Jedną czwartą naszych środków przeznaczymy na wsparcie dla małych i średnich firm w dostępie do pieniędzy z banków. Bo ten dostęp jest ostatnio dużo trudniejszy. Banki nie są do końca gotowe, aby takiego wsparcia dla MSP udzielić. A małe i średnie firmy są przecież kręgosłupem naszych gospodarek i tworzą miejsca pracy.

Drugim obszarem będzie gospodarka oparta na wiedzy. A więc wszystko, co w szerokim rozumieniu prowadzi do większej innowacyjności. Trzecim wyzwaniem jest wsparcie dla alternatywnych źródeł energii i podnoszenie efektywności energetycznej. A czwarta sprawa to klasyczny zakres działalności banku, dla którego został on utworzony, a więc strategiczne inwestycje infrastrukturalne, drogi i koleje. Są to również inwestycje w infrastrukturę energetyczną, sieci przesyłowe, których potrzebujemy w konsekwencji przestawiania się na nowe źródła energii. Oraz – czego często się nie dostrzega – są to również inwestycje w infrastrukturę cyfrową. Europa jest w tym względzie daleko w tyle. 40 proc. gospodarstw domowych w Europie nie jest podłączonych do internetu. A brak łączy szerokopasmowych znacząco utrudnia działalność małych przedsiębiorstw, szczególnie w bardziej oddalonych miejscach. Tu też jest sporo do poprawy, na te wszystkie cele też przeznaczymy około jednej czwartej naszego budżetu.

Czyli pomoc dla młodych znajdzie się w tych dwóch pierwszych obszarach?

Małe i średnie firmy to jest właśnie zaplecze dla młodych, tam jest i powinna być dla nich praca. To jedna rzecz. Druga – to wielkie niedopasowanie oferty edukacyjnej do rynku pracy. Kolejna – to zapisanie w wieloletniej perspektywie finansowej Unii Europejskiej 6 mld euro na pomoc dla młodych bezrobotnych. Może dla kogoś wydaje się to dużo. Ale jak pomyślę sobie, że te 6 mld euro rozłożymy na siedem lat i podzielimy między 28 krajów, to jest to kropla w morzu potrzeb. Tymczasem te środki można zwielokrotnić poprzez kredyty uzyskane na rynku kapitałowym, a zorganizowane w ten sposób pieniądze natychmiast ulokować tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Bo problemu bezrobocia wśród młodych nie można rozłożyć na siedem lat, tylko trzeba się tym zająć natychmiast. Dlatego EBI proponuje, aby wyłożyć od razu te środki, aby jak najszybciej przyczyniły się one do walki z bezrobociem wśród młodych.

Pomówmy o zaangażowaniu EBI w Polsce. Sporo nadziei wiąże się z programem Inwestycje Polskie. Czy będzie wsparcie dla tej inicjatywy?

Mamy częste kontakty z zarządem Polskich Inwestycji Rozwojowych i nasza współpraca układa się bardzo dobrze.

Czy można już coś powiedzieć o konkretnych kwotach?

To byłoby przedwczesne. Mogę jednak stwierdzić, że chcemy zwiększyć nasze inwestycje w Polsce.

W tym roku wyniosą 5,5 mld euro. A w kolejnych?

Zwiększenie naszego kapitału również przysłuży się Polsce i będzie to można odczuć w latach 2014–2015. Chodzi tylko o to, by zaangażować się w rozsądne i ekonomicznie uzasadnione projekty.

>>> Czytaj też: Polska wśród rynków wschodzących narażonych na odpływ kapitału

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny Trójki i Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj