Nooyi od 7 lat stoi na czele giganta PepsiCo, największej firmy z branży spożywczej w USA, którego dochody sięgają 60 miliardów dolarów rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi PKB Chorwacji. Sama rocznie zarabia około 14 mln dolarów, a pytana o to, jak jej - imigrantce z Indii - udało się osiągnąć tak wiele - używa takich słów, jak wyrzeczenia, harówka, zmęczenie, czyli przede wszystkim ciężka praca. Oraz świetne wykształcenie, które zaczęła zdobywać jeszcze w rodzinnym Chennaiu (Madras).

Jej życie nie jest historią o kopciuszku - ojciec pracował w banku, matka zajmowała się domem i obydwoje dbali o edukację córek (siostra Indry Chandrika Krishnamurthy Tando walczyła dwa lata temu o nagrodę Grammy w kategorii współczesnej muzyki świata) - także w sposób dosyć nietypowy. Matka Nooyi kazała obydwu córkom - przed całą rodziną – wybierać jakiś zawód lub stanowisko (mógł być to nawet prezydent czy premier), krótko uzasadnić wybór i przedstawić własną strategię działania. Ta z dziewczynek, która za prezentację zebrała więcej głosów od rodziny, otrzymywała słodycze i gratulacje. „To było bardzo dobre ćwiczenie” - wspomina po latach Indra Nooyi.

Indyjska klasa średnia i jej konserwatyzm uciskały jednak Indrę i aby od tego uciec, już na studiach założyła zespół rockowy złożony z samych dziewczyn, w którym grała na gitarze. Edukację w kraju skończyła jednak błyskotliwie - na prestiżowej uczelni Madras Christian College zdobyła licencjat z matematyki, fizyki i chemii, a na Indian Institute of Management w Kalkucie otrzymała tytuł magistra zarządzania.

Indie są dla Indry zbyt małe

Reklama

Po studiach Nooyi pracowała jako manager produktu w indyjskim oddziale Johnson&Johnson oraz w firmie odzieżowej Mettur Beardsel. Ambicje 23-letniej Indry były jednak o wiele większe i w 1978 roku, pomimo sprzeciwu rodziców, wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie musiała zaczynać praktycznie od zera, bowiem ukończone w Indiach studia na Nowym Kontynencie nie miały znaczenia.

W USA zanim ukończyła Yale School of Management i zdobyła dyplom MBA, codziennie pracowała od północy do 5 nad ranem jako recepcjonistka. Podobno nie było jej wtedy stać na zachodnie ubrania, dlatego ubierała się tylko w przywiezione z Indii sari. Kiedy jednak po skończeniu studiów zaczęła szukać pracy, zainwestowała 50 dolarów w garsonkę i wkrótce znalazła zatrudnienie w firmie doradczej Boston Consulting Group, gdzie zajmowała się strategiami rozwoju między innymi dla Motoroli i Asea Brown Boveri. Sama wspomina po latach: „Jeśli jest się tak jak ja kobietą urodzoną za granicą, aby osiągnąć sukces, trzeba być bardziej inteligentnym od innych i dużo więcej pracować. Dyplom renomowanej amerykańskiej uczelni, jaką jest Yale, sprawił, że zostałam zaakceptowana przez tutejszy świat biznesu.”

Nooyi szybko awansowała i wreszcie Motorola ją podkupiła. W 1994 roku dostał dwie korzystne propozycje: od szefa General Electric Jacka Welcha oraz prezesa PepsiCo Wayne’a Callowaya. Wybrała słynnego producenta napojów - trafiła do działu planowania strategicznego i rozwoju, gdzie z marszu została wiceszefową. Przełożeni trafnie jednak ocenili jej umiejętności, bo gdy w 2006 roku ogłoszono nominację Nooyi na dyrektora generalnego spółki, jej obowiązki musiało przejąć aż dwóch długoletnich menedżerów PepsiCo. Jej poprzednik, odchodzący Steve Reinemund, miał wtedy powiedzieć: „Potrzebnych było dwóch wspaniałych mężczyzn, aby zastąpić jedną wspaniałą kobietę”.

Pepsi czy zdrowa żywność?

Kluczem do sukcesu Nooyi w PepsiCo okazało się wprowadzenie nowego modelu zarządzania łączącego w pewien sposób wartości wschodu i zachodu. Sama szefowa PepsiCo, ekolożka i wyznająca Hindu wegetarianka (tak jak zresztą większość Hindusów) wprowadziła do amerykańskiej korporacji ducha "slow", co okazywało się być przez wiele lat świetnym pomysłem biznesowym. Bowiem odkąd Nooyi przeszła do koncernu, firma postawiła na ekologiczne nowości i przestała tym samym wreszcie kopiować działania swojego głównego konkurenta, czyli Coca-Cola Company.

Zdolna Hinduska zaczęła więc od pozbycia się z pakietu spółek KFC, Pizzy Hut i Taco Bell - a dokładnie wyprowadzenia ich do osobnej spółki, która nazywa się dziś Yum!Brands. W ten sposób Nooyi przeforsowała plan zakończenia inwestycji w te sieci, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze poszły na przejęcie przez Pepsi producenta soku pomarańczowego Tropikana oraz firmy Quaker Oats, produkującej płatki owsiane. Swoją długoterminową strategię Nooyi nazwała "Performance with Purpose", czyli osiąganiem zrównoważonych celów. Eksperci do tej pory chwalą szefową Pepsi za to, że w porę dostrzegła to, iż konsumenci będą się odwracać od niezdrowej i kalorycznej żywności w stronę produktów bardziej "eko".

Właśnie dla takich klientów PepsiCo wyprodukowało soki pomarańczowe wzbogacone o wapń lub antyoksydanty oraz smoothies, napoje łączące owoce z warzywami. Firma szła dalej i inwestowała w kolejne "zdrowe" firmy - kupiła Izze Beverage Co., małe przedsiębiorstwo z Kolorado, które w 2002 r. wprowadziło na rynek gazowane soki owocowe, oraz Naked Juice, firmę produkującą koktajle owocowe.

Nooyi stawia na biznes odpowiedzialny społecznie

Jednocześnie Nooyi, która sama wywodzi się z biednego kraju, a o swoich korzeniach pomimo lat spędzonych na emigracji nie zapomina - nadal nosi sari, po nowojorskiej centrali firmy chodzi często boso, a jej credo brzmi "Never hide what makes you" (Nie wstydź się tego, co Cię tworzy) - sprawiła, że PepsiCo zaczęło znacznie więcej inwestować w programy społecznej odpowiedzialności biznesu.

Dzięki zaangażowaniu Nooyi wzrosły granty fundowane przez firmową PepsiCo Foundation i wynoszą one dziś około 30 mln dol. rocznie. Zmieniła się też struktura wydatków. Wcześniej fundacja przez ponad pół wieku roztaczała opiekę nad niedożywionymi dziećmi, pod rządami Nooyi środki zostały w dużej mierze przekierowane na poprawę jakości kształcenia w biednych krajach Azji i Afryki. Prezes PepsiCo tłumaczy, że jest najlepszym przykładem tego, że są tam zdolni ludzie, którym trzeba tylko dać szansę.

Firma finansuje też między innymi programy edukacyjne w USA w szkołach podstawowych i liceach, w których najbardziej widać rozwarstwienie dochodów. PepsiCo Foundation kupuje więc uczniom nowe przybory oraz dofinansowuje wycieczki czy kółka naukowe.

PepsiCo prowadzi też walkę z otyłością - przeznaczyła około 500 milionów dolarów na badania w poszukiwaniu naturalnego słodzika, który byłby równie smaczny jak cukier, ale pozbawiony kalorii i bezpieczny dla zdrowia.

Być lepszym od Coca-Coli

Nooyi prywatnie również angażuje się w wiele innych projektów. Należy między innymi do organizacji The World Justice Project, której członkami są m.in. Madeleine Albright, Jimmy Carter czy biskup Desmond Tutu, a zajmuje się ona promowaniem rządów prawa.

Szefowa PepsiCo podejmuje też działania na rzecz zwiększenia liczby kobiet w biznesie, stawiając jednak nie na parytety, ale na stwarzanie równych szans i rywalizację na umiejętności. Nooyi zaznacza: "Wciąż nas za mało. A to my jesteśmy przyszłością".

Zasiada w zarządzie Amerykańskiego Związku Piłki Nożnej, jest bowiem wielką fanką baseballu - swojej ulubionej drużynie, New York Yankees, kibicuje tak mocno, że nawet podczas podróży służbowych co 15 minut sprawdza wynik meczu.

Nooyi zawsze podkreśla, że pomimo wielu obowiązków, zawsze stara się mieć czas dla męża i dwóch córek oraz na kibicowanie swojej ulubionej drużynie New York Yankees - nawet podczas podróży służbowych co 15 minut sprawdza wynik meczu - jednak ostatnio miała go chyba trochę mniej. Pomimo że - jak obliczył „BusinessWeek” - odkąd przeszła do PepsiCo, roczne przychody firmy wzrosły aż o 72 proc., a zysk dwukrotnie do prawie 6 mld dol. - nie przełożyło się to jednak na wyniki giełdowe firmy. W zeszłym roku okazało się, że przez pięć lat akcje PepsiCo zyskały zaledwie 10 procent, podczas gdy Coca-Cola osiągnęła wynik większy niemal dziesięciokrotnie większy.

Jednocześnie Pepsi straciło pozycję lidera wśród najpopularniejszych napojów na rzecz Coli i Coli Light, czego nawet nastawiona proekologicznie Nooyi nie może zaakceptować. Jednak jak zaznacza, sama jest wierna swojej marce i podobno z zamkniętymi oczami rozróżni Colę od Pepsi.