"Ostatnie dane makroekonomiczne, jak i szanse, które stoją przed polską motoryzacją, skłaniają mnie do optymistycznego przypuszczenia, że obecny rok dla Polski będzie lepszy od minionego. Liczba 310–320 tys. nowych rejestracji w tym roku, co da nam ok. 5-10 proc. wzrost r/r, jest się moim zdaniem realna. Jeśli informacje o uruchomieniu produkcji nowego modelu samochodu użytkowego potwierdzą się, liczę także na lekki, ok. 5 proc. wzrost liczby produkowanych u nas samochodów" - powiedział Gos, cytowany w komunikacie.

Exact Systems za mocne strony przemysłu samochodowego w Polsce uważa m.in. położenie geograficzne, które sprawie, że zarówno dla producentów europejskich jak i azjatyckich Polska jest atrakcyjna, ponadto gęsta sieć firm z sektora (850 zakładów) i wykwalifikowana kadra pracownicza, podano również.

>>> General Motors zainwestuje 1,5 mld zł w Tychach. Czytaj więcej

Branży nie sprzyja jednak brak własnej marki i niska produkcja. Jak przypomina Exact Systems, motoryzacja, zdaniem większości, to przede wszystkim własna marka samochodowa oraz liczne fabryki produkujące różne modele aut. Niestety, w przypadku Polski, nie mamy ani jednego ani drugiego.

Reklama

"Czesi mają Skodę, Rumuni mają Dacię, a my jako kraj posiadający ogromną bazę motoryzacyjną, nie mamy polskiej marki samochodowej" - podkreślił Gos.

"Bardzo źle" wyglądają także wskaźniki produkcji samochodów w Polsce. W 2008 r. z taśm polskich zakładów zjechało blisko 1 mln aut, aby w ubiegłym roku skurczyć się o blisko połowę (575 tys.). Jeśli do tego dodamy sprzedaż nowych samochodów osobowych na poziomie 290 tys. rocznie przy imporcie aut używanych na poziomie ponad 700 tys. (dane za 2013 r.), motoryzacyjna gałąź polskiego przemysłu prezentuje się "naprawdę krucho", podano również.

>>> Australia straciła przemysł samochodowy. Do 2017 r. zniknie z kraju ostatnia fabryka. Czytaj więcej