Chociaż strefa euro zrzeszająca 18 państw nadal produkuje mniej i daje pracę mniejszej liczbie ludzi niż przed kryzysem, nie gromadzi już toksycznego połączenia zadłużenia i politycznego niezdecydowania.

Te dwa czynniki niemal zniszczyły najambitniejszy eksperyment w polityce monetarnej w historii.

Wtedy i teraz

Reklama

Europa nadal wlecze się za Stanami Zjednoczonymi pod względem wzrostu gospodarczego i tworzenia nowych miejsc pracy, ale widać wyraźną poprawę. We wrześniu 2011 r. Europa sztucznie podtrzymywała przy życiu gospodarki Grecji, Irlandii i Portugalii, a Hiszpania i Włochy z trudem utrzymywały się na powierzchni. Ówczesny amerykański sekretarz skarbu Timothy F. Geithner nazwał strefę euro „najpoważniejszym zagrożeniem dla gospodarki światowej”.

W tamtym okresie wielu inwestorów, w tym Mohamed El-Erian, ówczesny prezes Pacific Investment Management Co., zastanawiało się, jak długo jeszcze przetrwa waluta euro. Obligacje skarbowe Portugalii były tak ryzykowną inwestycją, że obligatariusze żądali rentowności wyższych o 10 pkt proc. niż za obligacje niemieckie. Obecnie ta różnica wynosi nieco ponad 3 pkt proc.

Poprawa nastrojów pomogła też wspólnej walucie – euro jest wyceniane na 1,3370 wobec dolara, co stanowi poziom tylko o 1 cent niższy niż najwyższy kurs w ciągu dwóch lat odnotowany w grudniu.

>>> Zamiast drugiego bailoutu powrót na rynki - eksport wyciągnął Portugalię z kryzysu. Lizbona myśli o powrocie na rynek obligacji i obniżce podatków. Restrukturyzacja się powiodła.

Bezpieczna przystań

Euro zachowuje się coraz bardziej jak waluta bezpiecznej przystani, powiedział wczoraj strateg walutowy Commerzbank AG Peter Kinsella.

W całym 2013 r. pojawiały się jaskółki ożywienia zarówno na rynku kapitałowym, jak i na rynku długu. Paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 zyskał 17 proc., co jest najlepszym wynikiem od 2009 r. Ceny nieruchomości w Irlandii wzrosły po raz pierwszy od sześciu lat, a Hiszpania miała dodatni bilans handlowy po raz pierwszy od co najmniej dwóch dekad. Jednak gospodarka w 2013 r. skurczyła się o 0,4 proc.

- Nikt nie ma wątpliwości co do przetrwania euro – powiedział francuski minister finansów Pierre Moscovici. – Jest kryzys w strefie euro, ale ma inny charakter: jak możemy przyspieszyć swój wzrost.

Skłonność do oszczędzania przewyższa skłonność do wydawania pieniędzy, szczególnie na południu Europy, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę bezrobocie. Jednak trudno jest przyjąć jedną strategię dla całego eurolandu, bo w Austrii stopa bezrobocia wynosi 4,9 proc., a w Grecji 28 proc.

Dylematy Draghiego

Główna stopa procentowa w unii walutowej znajduje się obecnie na poziomie 0,25 proc. i nie można jej na razie podnieść. EBC idzie śladem amerykańskiej Rezerwy Federalnej i japońskiego banku centralnego, szukając nowych sposobów podtrzymania odbicia gospodarczego. Szef EBC Mario Draghi sygnalizował, że na następnym posiedzeniu dalsze poluzowanie polityki monetarnej zostanie poddane pod dyskusję.

Znakiem ostrzegawczym jest spowolnienie inflacji do 0,7 proc. w styczniu, znacznie poniżej celu EBC wynoszącego 2 proc. Stagnacja lub spadki cen mogą zdusić odbicie gospodarcze.

>>> Tymczasem trzecia fala kryzysu rodzi się w Chinach. W ciągu ostatnich kilku lat Chiny budowały nowy drapacz chmur średnio co pięć dni, ponad 30 lotnisk, metro w 25 miastach, trzy najdłuższe mosty na świecie, prawie 10 tys. km autostrad i 42 tys. km dróg szybkiego ruchu.Ale to są inwestycje na kredyt