Kiedy William Greene, adwokat z Minneapolis, stanął przed zadaniem przeanalizowania 1,3 mln elektronicznych plików, skorzystał z pomocy specjalnego inteligentnego programu komputerowego. Trzech pracowników wprowadziło do komputera próbkę tekstu, na podstawie którego algorytm wyszukał i posegregował pliki według ważności. – Byliśmy w stanie uzyskać informacje, których poszukiwaliśmy, po przejrzeniu zaledwie 2,3 proc. plików bazowych – tłumaczy Green.

Sztuczna inteligencja, która pojawiła się na amerykańskim rynku pracy, łączy narzędzia, które potrzebują ludzkiej ingerencji oraz takie, które wykorzystują specjalne algorytmy, „uczące się” na przykładach. Zwalniają w ten sposób programistów od ręcznego wpisywania każdej komendy. Tego typu urządzenia o połowę skracają czas potrzebny na wykonanie pracy różnych zawodów, począwszy od taksówkarzy a skończywszy na agentach ubezpieczeniowych. Jak wynika z badań Uniwersytetu Oksfordzkiego, rozwój technologii będzie prowadził do coraz większej automatyzacji.

- Zmiany te zachodzą od dawna, jednak w ostatnich latach proces nabrał przyspieszenia, a zakres jego oddziaływania rozszerzył się na większą ilość zawodów – mówi Carl Benedict Frey, współautor badań na temat wpływu technologii na różne dziedziny życia organizowanych na Oxfordzie.

>>> Czytaj więcej na temat automatyzacji pracy: komu roboty zabiorą miejsca pracy?

Komputery wygryzają pracowników

Zmiany powstałe na skutek rewolucji w technologiach informacyjnych odcisnęły wyraźne piętno na światowym rynku pracy. Zarówno praca fizyczna, jak też umysłowa jest coraz częściej zadaniem komputerów i robotów, które powtarzają rutynowe czynności po wprowadzeniu do oprogramowania odpowiednich instrukcji. Prowadzi to do powolnego wymierania zawodów, w których praca polega właśnie na wykonywaniu tych samych, powtarzalnych czynności.

Jednak nawet proces wprowadzania komputerów na rynek pracy napotyka na poważne trudności: maszyny mogą wykonywać jedynie instrukcje, które zostały im „wydane” bezpośrednio. Programistom na całym świecie spędza sen z powiek problem z przewidzeniem odpowiednich komend, jakie należy wprowadzić do oprogramowania maszyn, by były w stanie rozwiązywać złożone zadania. Kolejnym ograniczeniem maszyn, jest ich brak zdolności do rozpoznawania i reagowania na ludzką mowę.

Badacze z Oxfordu są przekonani, że zasięg wpływu technologii na pracę zwiększy się wraz z rozwojem badań nad „uczeniem się maszyn”, które są częścią studiów nad sztuczną inteligencją. Polegają one na naśladowaniu przez komputery wzorów ludzkich zachowań i wykorzystywaniu ich przy próbach podejmowania „komputerowych” decyzji.

Które zawody są zagrożone?

Frey oraz inni badacze z Oxfordu postanowili sprawdzić, jaki będzie wpływ rozwoju sztucznej inteligencji na zmiany zachodzące w procesie zatrudniania w najbliższych 10-20 latach. Swoją analizą objęli ponad 700 zawodów. W pierwszej części zadania wyodrębnili dokładne opisy 70-ciu spośród tych zawodów i podzielili je na podatne lub niepodatne na proces komputeryzacji. Następnie wprowadzili uzyskane dane do specjalnego algorytmu, który przeanalizował, jakie zawody są wrażliwe na technologiczne zmiany. Badanie wskazało prawdopodobieństwo wymarcia każdego zawodu oraz przewidywany czas, w jakim to nastąpi. Wyniki badania są niepokojące dla amerykańskich pracowników - 47 proc. z nich (w 2010 roku) zostało zakwalifikowanych, jako osoby wykonujące pracę, która z dużym prawdopodobieństwem będzie przejęta przez maszyny w ciągu najbliższych dwóch dekad.

- Moją pierwszą reakcją było duże zaskoczenie. Czy wyniki badania mogą być dokładne? – mówi Frey. Rzeczywiście jednak, zawody, które jeszcze niedawno były zdominowane przez ludzką pracę, znikają jeden po drugim. Według szacunków uczonych najbardziej zagrożona „wyginięciem” jest branża ubezpieczeniowa.

Badacze uważają, że częstym powodem, dla którego pracodawcy nie decydują się na zwolnienia pracowników i zastępowanie ich pracy przez komputery, są wysokie koszty. Gruntowne zmiany organizacji pracy pociągają za sobą koszty zakupu nowoczesnych systemów informatycznych, zazwyczaj przekraczające możliwości niewielkich przedsiębiorstw. – Często ludzka siła robocza jest po prostu tańsza – mówi Frey.

Zawsze znajdzie się jednak praca, wymagająca dużej dozy kreatywności, której maszyny nie będą w stanie wykonać – uspokaja oksfordzki badacz. Takie stanowiska wymagają zazwyczaj wyższego wykształcenia, w związku z czym w najbliższych dziesięcioleciach możemy się spodziewać „wojny” pomiędzy technologią a edukacją – dodaje.

>>> Polecamy: Praca fizyczna w dobie robotów: jak się przygotować na nieuniknione zmiany na rynku pracy