Polska stanie się drugim Izraelem? Fundusze: pieniędzy na inwestycje nie brakuje

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
31 marca 2014, 13:19
Pieniądze przyznane funduszom
Pieniądze przyznane funduszom/DGP
Pieniądze na wsparcie startujących firm są. Brakuje innowacyjnych projektów – mówią inwestorzy.

– W ostatnich miesiącach przeanalizowaliśmy 900 projektów. Do inwestycji zakwalifikowaliśmy jedynie 10 – zdradza Marek Borzestowski, partner Giza Polish Ventures. To fundusz venture capital z izraelskiej grupy Giza, inwestujący w firmy na wczesnym etapie rozwoju działające w sektorze nowoczesnych technologii. – W Polsce trudno jest znaleźć przedsiębiorców, którzy już na starcie tworzą innowacyjne produkty i usługi, i planują rozwój globalny a nie lokalny swoich firm – dodaje.

– Łatwy dostęp do funduszy z Unii spowodował, że mamy nadpodaż start-upów. Jednak często to firmy wydmuszki, bez strategii biznesowych, pomysłu na rozwój. Ich innowacyjność faktycznie jest niewielka – przyznaje Tomasz Danis, zarządzający funduszem Internet Ventures w MCI Management. Dodaje, że problem jest także ze znalezieniem do inwestycji spółek bardziej dojrzałych, z obrotami rzędu 5 mln zł rocznie. Często ani nie mają wystarczających aspiracji, by się nadal rozwijać, ani doświadczenia w pracy z inwestorami.

Tymczasem, jak podkreślają przedstawiciele funduszy, w Polsce pieniędzy na inwestycje w rokujące projekty nie brakuje. Tylko w ubiegłym roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości na finansowanie start-upów przekazała 31 funduszom i parkom technologicznym 266,6 mln zł, a w latach 2007–2013 w sumie 0,8 mld zł.

Inwestorzy nie tylko narzekają na trudności w pozyskaniu nowych spółek do portfela, ale także na słabe zainteresowanie innowacjami technologicznymi polskich firm w ogóle. – Nie walczą o kontrakty na wykonanie konkretnych rozwiązań dla dużych korporacji prywatnych, nie nawiązują konsorcjów, by startować po zlecenia rządowe, nie współpracują z naukowcami – wylicza Teresa Kamińska, prezes Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego i Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

>>> 39 menedżerów i państwowych urzędników z zarzutami to dopiero początek największego skandalu korupcyjnego w historii Polski. Branża informatyczna już teraz stara się walczyć z nadszarpniętą opinią. Czytaj więcej

Fundusze utworzą grupę roboczą

Dlatego fundusze postanowiły wziąć sprawę w swoje ręce. Powstała grupa robocza, w której skład wchodzą przedstawiciele fundacji Polska Przedsiębiorcza (podlegają jej akademickie inkubatory przedsiębiorczości), funduszu Giza Polish Ventures, Wrocławskiego Parku Technologicznego, Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego i Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wybrała ona branże, w których konieczne są rozwiązania innowacyjne i z których płynie wiele zamówień. To przemysł obronny, medyczny, biotechnologiczny, rolno-spożywczy. Tu o kontrakty będą walczyli sami inwestorzy. Do realizacji zamówień mają być tworzone zespoły przedsiębiorców wybranych z poszczególnych funduszy, parków i stref.

– Chcemy również prowadzić lobbing. Będziemy opowiadali się za rozwiązaniami, które wprowadzą Polskę na drogę innowacji – np. za jak najszybszym uwłaszczeniem naukowców. Bo dopóki naukowiec nie będzie miał praw do własnego wynalazku, a tylko uczelnia, dopóty nie będzie się mu opłacało współpracować z przedsiębiorstwami – podkreśla Teresa Kamińska.

Grupa liczy, że wkrótce przyłączą się do niej inne fundusze i parki technologiczne, i dzięki temu współpracę pomiędzy start-upami uda się rozprzestrzenić w całym kraju.

Przyłączenia nie wyklucza np. Lubelski Park Naukowo-Techniczny, który 26 marca rozpoczął nabór wniosków od firm, które mają innowacyjne pomysły biznesowe. W najlepsze zamierza zainwestować 8,9 mln zł pozyskanych z PARP. – Zdajemy sobie sprawę, że firmy, które się zgłoszą, mogą nie spełniać naszych oczekiwań. Choć jesteśmy dobrej myśli, bo na razie zainteresowanie jest duże – wyjaśnia Urszula Hasiec z LPN-T.

Wzorcem dla grupy roboczej jest Izrael, nazywany czasem bliskowschodnią Doliną Krzemową. Tam fundusze podsuwają sobie wzajemnie spółki do inwestycji, a rząd dba, by innowacyjne rozwiązania nie wypływały z kraju. Robi to przez system licencji: jeśli inwestor chce kupić rozwiązanie i wywieźć je za granicę, płaci kilkakrotnie drożej, niż kupując je i rozwijając w Izraelu. W efekcie największe koncerny lokują produkcję w kraju.

>>>Czytaj również: Chiński bankowy kolos ma problemy. Zagrażają mu fundusze internetowe

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj