Miarą tego ryzyka są notowania kontraktów CDS. To rodzaj ubezpieczenia: jedna ze stron kontraktu w zamian za określoną stawkę przejmuje na siebie ryzyko niewypłacalności dłużnika drugiej strony. Stawka to wartość ubezpieczanych obligacji. Jeśli jest niska oznacza to, że ubezpieczany dług traktowany jest jako bezpieczny. CDS dla polskich obligacji pięcioletnich kosztuje obecnie około 0,54 proc. ich wartości. Ostatnio był wyceniany tak nisko na początku sierpnia 2008 roku – sześć tygodni przed upadkiem Lehman Brothers.

Tomasz Kaczor, ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego zwraca uwagę, że spadek kosztów ubezpieczenia długów to ogólnorynkowa tendencja. - W przypadku niektórych krajów ten spadek nie był jednak tak głęboki, jak dla Polski – mówi. Trend go jednak nie dziwi – wycena CDS odzwierciedla prawdopodobieństwo bankructwa emitenta długu. A niewypłacalność Polski jest w tej chwili bardzo mało prawdopodobna.

– To prawda, że w porównaniu do stanu sprzed kryzysu nasz wzrost gospodarczy jest dużo mniejszy. Ale też cały układ odniesienia się zmienił. To nic, że dynamika wzrostu polskiego PKB przekracza ledwie 3 proc., choć kilka lat temu była ponad 6-procentowa, skoro inni w ogóle walczą o wzrost – mówi ekonomista.

Dodaje, że kryzys paradoksalnie wyszedł nam na dobre: Polska przeskoczyła do wyższej ligi, jest traktowana jako kraj o stabilnych gospodarczych fundamentach. - Uniknęliśmy recesji, co jest regularnie podkreślane przez ostatnie 5 lat. Inwestorzy to wiedzą. To, że CDS-y spadły do poziomu sprzed kryzysu nie oznacza, że to ich docelowy poziom. Sądzę, że będą one wyceniane jeszcze niżej – mówi Kaczor.

Zobacz również, ile wynoszą wpływy z podatku VAT w Unii Europejskiej [WYKRES DNIA]

Reklama

Według niego kluczowa będzie sprawa ratingów dla Polski. Na razie agencje ratingowe są w tej sprawie dość ostrożne. - Mamy jeszcze kilka spraw do załatwienia, nadal jesteśmy objęci procedurą nadmiernego deficytu. Mamy do rozwiązania kilka problemów długookresowych, np. demograficznych. Nasze CDS-y pewnie nie będą tak nisko, jak niemieckie. Ale nie widzę powodu, by miały być wyżej np. od irlandzkich, a tak w tej chwili jest – mówi Kaczor.

Arkadiusz Urbański, analityk Pekao również zwraca uwagę, że spadek kosztów ubezpieczenia długu dotyczy większości krajów. Sygnałem do niego były ostatnie działania Europejskiego Banku Centralnego. Wprowadzenie ujemnej stopy depozytowej EBC i sugerowanie rozpoczęcia programu skupu aktywów (co wiązałoby się z dodatkową emisją euro) wyraźnie rozbudziły apetyty inwestorów na ryzykowne aktywa.

- Już nikt nie pamięta, że nie tak dawno niewypłacalność groziła takim krajom, jak Grecja, Włochy czy Hiszpania, a strefa euro miała się rozpaść. Inwestorzy kupują papiery tych krajów ze względu na ich wysokie rentowności. Polskie obligacje mają tę przewagę, że ich rentowność jest też wysoka przy lepszym ratingu. Spadek naszych CDS-ów pokazuje, jak zmniejszyło się ryzyko inwestowania w nie – mówi Urbański.

Analityk zwraca uwagę, że nie tylko bezinflacyjny wzrost gospodarczy poprawia oceny dla polskiego długu, ale też dobre wykonanie budżetu. Wysokie dochody zwiększają prawdopodobieństwo spadku potrzeb pożyczkowych, co może przełożyć się na niższą podaż obligacji. W tle są niskie stopy procentowe NBP, które prawdopodobnie utrzymają się przez dłuższy czas. Inwestorzy kalkulują, że z tych wszystkich powodów polskie obligacje mogą jeszcze przez jakiś czas przynosić zysk.

- O ile w przypadku krajów południa Europy rynek już się chyba przegrzewa, o tyle u nas jest jeszcze potencjał do spadku rentowności. Jeszcze nie doszliśmy do rekordowo niskich poziomów i wydaje się, że inwestorzy będą chcieli je przetestować w najbliższych miesiącach – mów Arkadiusz Urbański.

Od dłuższego czasu z polskiej gospodarki płyną pozytywne sygnały, a międzynarodowe organizacje podnoszą prognozy wzrostu naszego PKB. Według szacunków Banku Światowego, PKB Polski wzrośnie w tym roku o 3,3 proc., a w przyszłym - o 3,5 proc. Powoli spada też bezrobocie. Według danych resortu pracy, stopa bezrobocia w Polsce w maju wyniosła 12,5 proc. wobec 13 proc. w kwietniu.

Złoty coraz silniejszy po decyzji EBC o stopach procentowych. Jest szansa na rajd. Czytaj więcej o prognozach dla polskiej waluty.