Kwiecień: Złoty będzie pod presją

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 lipca 2014, 10:31
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski/Inne
Notowania złotego były w ostatnim czasie niezwykle stabilne. Już nie tylko wobec euro, ale także dolara. W ciągu ostatnich pół roku zmienność na parze USDPLN nie przekroczyła 8 groszy!

Jednak wydarzenia ubiegłego tygodnia niosą ryzyko większej przeceny polskiej waluty.

Teoretycznie wakacje powinny sprzyjać utrzymaniu niskiej zmienności na rynku. Wielu graczy jest na urlopach i instytucje ograniczają swoją aktywność. Jednak dla wstrząsów natury geopolitycznej nie ma kalendarza. Gdyby chodziło jedynie o amerykańskie sankcje, sprawa, z rynkowego punktu widzenia, po kilku dniach „rozeszłaby się po kościach”. Jednak tragedia malezyjskiego samolotu z obywatelami UE wymusza silniejszą reakcję biernej dotąd Europy.

Dla rynku jest to niemal gwarancją, że sprawy przybiorą szybszy obrót. To, że nie wiadomo do końca czego się spodziewać dodaje jedynie wagi tej sprawie. To zamieszki na Ukrainie stały za największym ruchem na złotym w tym roku i ponownie to zagrożenie geopolityczne może wytrącić kurs złotego z niezwykłej równowagi.

Nie wolno jednak pomijać kwestii fundamentalnych. Od ponad dwóch miesięcy euro znajduje się pod presją na globalnym rynku walutowym, tracąc wobec dolara, funta oraz jena. Z reguły słabe euro nie służy złotemu. Rekordowo silny złoty notowany był wtedy, gdy za euro trzeba było płacić ponad 1,5 dolara. Waluty naszego regionu związane są niejako z euro, gdyż inwestorzy wychodzą z całkiem słusznego założenia, iż cykl koniunkturalny w Europie Zachodniej ma spory wpływ na gospodarki krajów Europy Centralnej.

Jednak w ostatnim czasie złoty był odporny na osłabienie euro, w dużej mierze dlatego, że nastroje na globalnych rynkach były bardzo dobre: amerykańskie indeksy akcyjne biją kolejne szczyty, niemiecki DAX30 pokonał po raz pierwszy w historii poziom 10 tys. pkt.

Nic jednak nie trwa wiecznie. Hossa w USA zaprowadziła wyceny spółek na poziomy, które coraz trudniej uzasadnić i nawet ostrożna prezes Fed przyznała w trakcie przesłuchania w Kongresie, iż wyceny niektórych spółek technologicznych są bardzo wywindowane. W takiej sytuacji należy założyć, iż w pewnym momencie może dojść przynajmniej do większego cofnięcia, a to oznaczać będzie, iż bufor, który do tej pory chronił złotego, przestanie działać, a wręcz zacznie szkodzić.

Nad polską walutą zbiera się zatem trochę burzowych chmur, chociaż należy zachować odpowiednie proporcje. Polski rynek nie był w ostatnich miesiącach ulubieńcem gorącego kapitału, dlatego też ewentualna przecena złotego nie będzie gwałtowna.

Patrząc w kierunku kalendarza, kluczowe znaczenie w tym tygodniu dla rynku walut mieć będą jutrzejsze dane o inflacji w USA, które mogą mieć decydujący wpływ na retorykę Fed. W ostatnim czasie inflacja w USA rosła i jeśli w czerwcu było podobnie, może wytrącić to gołębiom argument za utrzymywaniem niskich stóp. W tle sezon wyników spółek w USA. O 9:28 dolar kosztował 3,0670 złotego, euro 4,1490 złotego, frank 3,4145 złotego, zaś funt 5,2380 złotego.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj