Kwiecień: Krajobraz po Jackson Hole

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 sierpnia 2014, 09:59
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski/Inne
Poniedziałkowy poranek na rynku walutowym upływa pod znakiem reakcji na zakończone już sympozjum w Jackson Hole. Wystąpienia szefów banków centralnych, w tym przede wszystkim Janet Yellen, doprowadziły do wzmożonej zmienności na rynku, w szczególności na parach dolarowych.

Przemówienie szefowej FED nie wniosło nic nowego jeśli chodzi o informacje dotyczące pierwszej podwyżki stóp procentowych. Zaznaczyła ona, iż jeśli publikowane w kolejnych miesiącach dane z rynku amerykańskiego, zwłaszcza z rynku pracy, okażą się lepsze od oczekiwań, to FED nie będzie zwlekał z zacieśnieniem polityki monetarnej. Z drugiej strony Yellen dała wszystkim do zrozumienia, iż ewentualne pogorszenie się odczytów może skutkować opóźnieniem pierwszej podwyżki stóp procentowych. Niemniej jednak słowa szefowej FED zostały odebrane przez rynek jako lekko jastrzębie, co doprowadziło do umocnienia się dolara, czego kontynuację widzimy dziś o poranku.

Na konferencji w Jackson Hole mogliśmy także usłyszeć wystąpienie Mario Draghiego, szefa Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy z uwagą przysłuchiwali się wypowiedzi prezesa EBC w oczekiwaniu na zapowiedzenie przez niego innowacyjnej, jak na standardy banku centralnego strefy euro, metody walki ze zwalniającą gospodarką oraz osłabiającą się inflacją w postaci luzowania ilościowego. Niestety, Mario Draghi, podobnie jak Janet Yellen, nie wniósł nic nowego do dyskusji na temat dalszych działań EBC. W swojej wypowiedzi stwierdził on, iż liczy na to, że czerwcowe działania banku centralnego wzmogą popyt w strefie euro, a także zwrócił uwagę na dywergencję w polityce monetarnej FED i Europejskiego Banku Centralnego. Dodatkowo prezes EBC zasygnalizował, że bank centralny jest gotowy na dalsze działania, jeśli zajdzie taka konieczność. Pierwsze dane, ważne z punktu widzenia gospodarki strefy euro, poznamy już dziś o godzinie 10 w postaci odczytów indeksu IFO obrazującego nastrój w niemieckiej gospodarce. Dla euro w tym tygodniu kluczowe mogą być jednak dane o inflacji za sierpień, które poznamy w czwartek i piątek. O ile w Niemczech inflacja mogła ustabilizować się na poziomie 0,8 proc., o tyle w Hiszpanii spodziewany jest spadek cen o 0,6 proc. To właśnie zagrożenie deflacją na południu Europy nakłada na ten moment największą presję na EBC i na to liczą sprzedający euro.

Dla polskiej waluty dzisiejszy dzień upływać będzie przede wszystkim pod znakiem oczekiwania na rozwój sytuacji za wschodnią granicą. Piątkowy wjazd ciężarówek z białego konwoju na teren Ukrainy oraz wzmożone działania separatystów w połączeniu z reakcją rynku na słowa Janet Yellen doprowadziły do osłabienia się złotego. Możliwa chwilowa stabilizacja kryzysu ukraińskiego na dzień przed konferencją z udziałem UE, Unii Celnej oraz Ukrainy powinna sprzyjać polskiej walucie, co w obliczu braku publikacji istotnych figur z naszego rynku oznacza, iż zmienność na polskim złotym zależeć będzie przede wszystkim od danych napływających ze strefy euro oraz USA. O godzinie 9:00 za dolara należało zapłacić 3,1663 zł, za euro 4,1784 zł, a za franka szwajcarskiego 3,4562 zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj