Kwiecień: Sankcje tym razem nie zaszkodziły złotemu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 września 2014, 17:25
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski
Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski/Inne
Czwartek przynosi lekkie odreagowanie na rynku złotego, czemu głównie przysłużyły się nieco słabsze tym razem dane z USA. Nie zaszkodziły sankcje, choć akurat ta runda będzie miała ograniczone znaczenie ekonomiczne, acz spore symboliczne. Po drugiej stronie są NZD i CAD, które dziś wyraźnie tracą.

Ograniczenie dostępu do finansowania dla kilku firm z sektora paliwowego, pięciu banków i trzech firm zbrojeniowych, a także rozszerzenie listy osób objętych zakazem wizowym – to będzie nowa tura sankcji na Rosję, które wejdą w życie z dniem jutrzejszym. Znaczenie ekonomiczne tych sankcji jest umiarkowane, jednak symbolika duża: Zachód nie zwleka z kolejnymi ruchami, co mogłoby sprawiać wrażenie, że kupuje gierki Putina, który ewidentnie kolejny raz próbuje nabrać opnię publiczną na świecie, że wobec Ukrainy ma już tylko pokojowe zamiary. Jak dotąd zawieszenie broni nie przełożyło się na jakikolwiek postęp w uregulowaniu sytuacji na wschodzie Ukrainy i ryzyko ponownej eskalacji walk cały czas jest spore. Tym niemniej dziś złoty był w stanie umocnić się nieznacznie, głównie wobec dolara. Amerykańskiej walucie nie przysłużyły się dane z rynku pracy – tym razem raport tygodniowy wskazał na lekki wzrost liczby zarejestrowań o zasiłek dla bezrobotnych.

Największym przegranym czwartkowej sesji na walutach jest dolar nowozelandzki. Wczoraj o godzinie 23:00 poznaliśmy decyzję RBNZ odnośnie stóp procentowych, które pozostawiono na niezmienionym poziomie i główna stopa procentowa nadal wynosi 3,5%. Po decyzji mieliśmy także konferencję szefa RBNZ Graeme Wheeler’a, który powiedział między innymi, że w dalszym ciągu mamy pauzę w podnoszeniu stóp procentowych jednak nie ulega wątpliwości, że w przyszłości będą one na wyższych poziomach. RBNZ oczekuje jednak dalszego osłabienia dolara nowozelandzkiego, gdyż jego obecne poziomy szkodzą gospodarce. Bank napisał wręcz w komunikacie, że dolar nowozelandzki musi jeszcze znacząco osłabić się, aby dostosować się do niższych cen surowców eksportowanych przez Nową Zelandię i to właśnie takie stwierdzenie przełożyło się na dalszą wyprzedaż waluty, gdyż część ekspertów liczyła na zmiękczenie postawy Banku wobec lokalnej waluty. Obecnie za jednego dolara nowozelandzkiego płaci się już mniej niż 82 centy amerykańskie.

Kluczowym punktem jutrzejszego kalendarza będą dane o sprzedaży detalicznej w USA. Zbliża się posiedzenie Fed (przyszła środa), a relatywnie słaby popyt konsumpcyjny to jeden z nielicznych argumentów przeciwników zaostrzenia retoryki w Komitecie Otwartego Rynku. Dane o 14:30. Inwestorzy nadal żyć będą także tematem szkockiego referendum, które w ostatnich dniach wywołało prawdziwy rollercoaster na funcie. Dziś o 17:05 dolar kosztował 3,2420 złotego, euro 4,1945 złogo, zaś funt 5,2640 złotego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj