Forsal logo

Demonstranci w Hongkongu nie chcą rozmawiać z rządem

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 października 2014, 17:59
Hongkong, Chiny.
Hongkong, Chiny. /ShutterStock
Demonstrujący na ulicach Hongkongu studenci nie chcą rozmawiać z władzami miasta. Protestujący twierdzą, że policja pozwala lokalnym gangom, tak zwanym "triadom", atakować studenckie obozowiska.

"Policja przymyka oczy na akty przemocy gangów wobec pokojowych protestantów z Occupy Central" - twierdzi Federacja Studentów Hongkongu. "W związku z tym nieprzystępowanie do rozmów z władzami jest jedynym wyjściem" - tłumaczą studenci.

Protesty w Hongkongu zapoczątkowali studenci i wykładowcy akademiccy, którzy nie zgadzają się na sposób wyboru szefa lokalnych władz w 2017 roku. Mieszkańcy oczekiwali, że będą one demokratyczne. Tymczasem władze w Pekinie ogłosiły, że listę kandydatów najpierw ma zatwierdzić chiński rząd centralny. W niedzielę policja użyła wobec protestujących siły. Rannych zostało kilkadziesiąt osób.

>>> Czytaj też: Finansowe centrum świata na krawędzi. Co dalej z Hongkongiem?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj