Hadaj: Pendolino, czyli powtórka ze wstydu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
13 listopada 2014, 03:23
Marcin Hadaj
Marcin Hadaj/DGP
Już tylko miesiąc dzieli nas od wielkiego wydarzenia bez precedensu. Oto w połowie grudnia na polskie tory wyruszą lśniące nowością, pachnące jeszcze fabryką, szybkie jak światło pociągi Pendolino.

Będą nas wozić z Warszawy m.in. do Gdańska i Krakowa. Będą wygodne i komfortowe, dopasowane do naszych potrzeb, ale niedopasowane do naszych torów.

Nie chciałbym, by zarzucano mi bezsensowną złośliwość w stosunku do PKP, bo można się zgodzić z ważnym argumentem kolejarzy, że choć infrastruktura jeszcze w Polsce idealna nie jest, to szybkie pociągi popychają nas trochę w kierunku Europy. Lepiej je mieć niż ich nie mieć – tu się zgadzam.

Dlaczego jednak PKP wciąż dostarcza nam dziennikarzom tylu powodów do krytyki? Bo za taki trudno nie uznać przecież skrajnie niekorzystnego faktu urywających się torów, po których szybkie pociągi mają już za miesiąc jeździć. Jakkolwiek doskonałe by były, nie wyposażono je w skrzydła, które pozwoliły na przefrunięcie brakujących fragmentów.

Można by przymykać oko, gdyby ten problem był jedynym związanym z pendolino. O wielu innych jednak pisaliśmy w DGP dokładnie miesiąc temu, na 60 dni przed premierą pociągów. I choć start lada moment, wstyd jak był, tak pozostaje. A szkoda, bo to naprawdę mogło być duże wydarzenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj