Małe firmy, wielkie efekty

Zdaniem specjalistów kluczem do sukcesu poznańskiego rynku pracy są jednak rodzimi przedsiębiorcy. "Najistotniejszą rolę w utrzymaniu dobrej sytuacji na poznańskim rynku pracy odgrywają lokalni pracodawcy, w dużej części mali i średni przedsiębiorcy, którzy od początku 2014 coraz chętniej zaczęli przyjmować ludzi do pracy. Do końca października, w dyspozycji naszego urzędu było prawie 14 tys. ofert pracy. Ostatnie takie dane mieliśmy w 2008 roku – 13 404 ofert przez 12 miesięcy. Ale jest jeszcze sporo do zrobienia, by sytuacja była tak dobra jak w 2007 roku, gdy urząd dysponował prawie 17,5 tys. ofert zatrudnienia" – mówi Magdalena Morze, specjalista ds., promocji w Powiatowym Urzędzie Pracy w Poznaniu.

W Poznaniu i całym powiecie poznańskim działalność gospodarczą prowadzi ponad 111 tys. osób fizycznych. Dla porównania, we Wrocławiu i powiecie wrocławskim jest to 82,8 tys. osób. „Ostatnio w mieście kwitnie scena start-up’owa, która z jednej strony pokazuje wielką siłę i przedsiębiorczość osób młodych, które poszukują innowacji, ale z drugiej - jest wynikiem braku alternatywy na znalezienie pracy w dużych przedsiębiorstwach, których w Poznaniu brakuje” – mówi dr Beata Woźniak-Jęchorek.

„Recepta na sukces statystyczny tkwi w przedsiębiorczości. Trzeba jednak pamiętać, że tego typu rynek pracy z bardzo dużym udziałem małych i średnich firm nie oferuje atrakcyjnych, dobrze płatnych miejsc pracy dla siły najemnej” – dodaje.

Od początku 2014 roku na aktywizację zawodową w regionie PUP wydał już ponad 20 mln zł. Dzięki temu na staże do pracodawców zostało skierowanych 1000 osób, dodatkowo prawie 500 osób skorzystało z form pomocy finansowej, w tym subsydiowanych miejsc pracy. „Dzięki naszemu wsparciu na lokalnym rynku w 2014 roku pojawi się ponad 550 nowych firm – jednoosobowych działalności gospodarczych. Mikrofirmy, które powstają na poznańskim rynku bardzo dobrze sobie radzą i ponad 70 proc. z nich nadal funkcjonuje po zakończeniu 12 miesiącach wymaganych, by dotacja z urzędu była bezzwrotna. Spora część z tych firm dalej się rozwija z czasem stając się pracodawcami” – mówi Magdalena Morze z PUP w Poznaniu.

Zdaniem specjalistki, mamy w tej chwili do czynienia z powolną zmianą na rynku pracy, zmierzającą do sytuacji gdy można mówić o tzw. „rynku pracy pracownika”, kiedy to osoba szukająca pracy może pozwolić sobie na wybranie tej oferty zatrudnienia, która spełnia jej oczekiwania w stopniu najbardziej zadowalającym.

„Nie ma jednak obawy, abyśmy mogli mówić o braku rąk do pracy. Sytuacja zatrudnieniowa na terenie województwa wielkopolskiego jest bardzo zróżnicowana i często celem migracji zarobkowej dla mieszkańców powiatów, w których stopa bezrobocia jest wysoka, jest właśnie Poznań, traktowany metropolitalnie, łącznie z gminami powiatu poznańskiego. To tutaj lokują się duże inwestycje i dlatego łatwiej jest znaleźć pracę” – mówi Magdalena Morze.

Dr Agnieszka Ziomek z UE w Poznaniu przyznaje, że trudniej jest oceniać sukces Poznania jako rezultat zmian po stronie zasobu pracy. „Myślę że jakiś postęp w doskonaleniu kwalifikacji w odpowiedzi na wymagania pracodawcy, przynosi już dobre rezultaty, ale czy byłby na tyle silny żeby podtrzymać zatrudnienie przy fali dekoniunktury? Tego nie wiemy. Pewne jest jednak że niskie bezrobocie to wysokie zatrudnienie, a ono wynika z możliwości prowadzenia biznesu w Wielkopolsce”.

Co więc można radzić innym samorządom na przykładzie sukcesu Poznania na rynku pracy? Zdaniem ekonomistki, kluczem jest kombinacja takich czynników, jak przemyślana strategia rozwoju, konsekwentna realizacja polityki rozwoju, świadomość i poparcie mieszkańców oraz poczucie dumy.

>>> Polecamy: Cała prawda o polskim rynku pracy. NBP burzy wszystkie mity