Tymczasem nadal widoczna była słabość subindeksu zamówień eksportowych, który zniżkował do 48,5 pkt. z 49,5 pkt., a także wyraźniejsze spadki subindeksów produkcji (do 53,7 pkt. z 56,5 pkt.), czy też zatrudnienia (do 51,4 pkt. z 54,1 pkt.). Lepszy odczyt konkurencyjnego indeksu PMI dla przemysłu – wzrost w lutym do 55,1 pkt. z 54,3 pkt. – raczej nie może tłumaczyć zachowania się rynku. Pozostałe dane, które poznaliśmy dzisiaj, czyli głównie wydatkowy indeks cen w ujęciu bazowym, czyli PCE Core był w styczniu zgodny z oczekiwaniami na poziomie 0,1 proc. m/m i 1,3 proc. r/r.
Co ciekawe dolar zyskał dzisiaj w relacji do większości walut. Pytanie, czy takie zachowanie się rynku będzie zasadne w kontekście kluczowych danych z rynku pracy w końcu tygodnia i ostatecznie posiedzenia FED w dniach 17-18 marca. Jeżeli FED rzeczywiście będzie bardziej zwracał uwagę na bieżące dane, to nie ma zbytnio podstaw do usunięcia przymiotnika „cierpliwy” z komunikatu już na najbliższym posiedzeniu.
Dzisiaj agencja MNI bazując na własnych źródłach podała, że najnowsze prognozy ECB mogą zakładać dojście inflacji do celu w roku 2017 r., co dawałoby argumenty za planowym zakończeniem programu QE, czyli we wrześniu 2016 r. Szczegółowe prognozy inflacji, ale i też PKB poznamy w czwartek na konferencji Draghiego po zakończonym posiedzeniu ECB. Gdyby miało się to sprawdzić, to byłby to argument za zwyżką euro – wcześniej spekulowano, że ECB mógłby też podać lepsze prognozy PKB.
Na wykresie EUR/USD widać, że sytuacja nie jest jednoznaczna, zwłaszcza po tym jak naruszone zostały okolice 1,1200-1,1210. Mocne wsparcia to teoretycznie dopiero rejon 1,1096-1,1130. Niemniej nie można wykluczyć, że w szerszym horyzoncie rynek próbuje budować jakąś podstawę do formacji podwójnego dna. Wiele będzie zależeć od tego, jak rynek podejdzie do sygnałów z FED i ECB. Niemniej, jeżeli w/w scenariusz miałby się realizować, to charakteryzować go może szereg mylnych sygnałów w ujęciach intraday. Wspierany byłby też przez ujęcie koszykowego US Dollar Index, gdzie kluczowy opór przebiega w rejonie 95,85 pkt.
Karierę rozpoczynał w Gazecie Giełdy Parkiet. Od kilkunastu lat związany jest rynkiem jako główny analityk dużych instytucji finansowych, w tym domów maklerskich, specjalizujących się w rynku walutowym.
Obecnie Marek Rogalski znajduje się w czołówce najczęściej cytowanych komentatorów w Polsce. Kilkakrotnie wskazywany był jako najtrafniej prognozujący analityk. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.
