Niemniej już jutro swoje decyzje podejmą Norges Bank i SNB, czyli Norwedzy i Szwajcarzy. Po tym jak dzisiaj stopy procentowe nieoczekiwanie obciął szwedzki Riksbank (w dół o 15 p.b. do -0,25 proc.), a także zdecydował się na wyraźne zwiększenie skali programu QE (z 10 do 40 mld SEK), presja na podobny ruch ze strony Norges Banku jest duża, co odbija się w dalszej przecenie korony norweskiej. To po części też wynik utrzymującej się wyraźnej spadkowej presji na rynku ropy, z którą twa waluta jest skorelowana. I tym faktem (negatywnym przełożeniem się ropy na sytuację gospodarczą) motywuje się potencjalny ruch ze strony banku centralnego – bo Norwegów nie dotyczą problemy związane z deflacją. Niemniej cięcie o 25 p.b. do 1,00 proc. jest powszechnie oczekiwane. Zaskoczeniem byłby głębszy ruch o 50 p.b. połączony z mocno „gołębią” retoryką sugerującą możliwość zejścia poniżej poziomu 0,50 proc. na stopach. W innym przypadku korona norweska może odreagować.
Kilka dni temu zwracaliśmy uwagę na parę USD/NOK sugerując możliwe przesilenie około środy, czwartku. Do tego czasu głównym motorem kontynuacji osłabienia korony miała być sytuacja na rynku ropy – dzisiaj nałożyła się na to decyzja Szwedów, która mogła nasilić spekulacje związane z większą skalą cięcia. Dzisiaj wieczorem mamy informacje z FED, które mogą dać sygnał do przesilenia na rynku dolara, a dynamika spadków na rynku ropy jest jakby mniejsza pomimo kolejnego wyraźnego wzrostu zapasów.
Na wykresie USD/NOK widać wyraźne przyspieszenie ruchu po wybiciu ponad opór w rejonie 8,24. Analiza techniczna na bardzo długim interwale wskazuje na silny opór dopiero w przedziale 8,50-8,55 (dawna konsolidacja z 2001 r.). Tylko, czy tam dojdziemy? Wiele będzie zależeć od tego, co napłynie dzisiaj ze strony FED i jutro Norges Banku. Chwilowe odwrócenie wydaje się być bardziej prawdopodobne od kontynuacji silnych zwyżek.
Jutro rano - o godz. 9:30, czyli na 30 minut przed decyzją Norwegów, opublikowana zostanie decyzja Narodowego Banku Szwajcarii. Rynek jest sceptyczny, co do podjęcia jakichś wyraźnych działań, które w dużej mierze sprowadzałyby się do cięcia stawki LIBOR. Stąd też frank w ostatnich dniach kontynuował umocnienie rozpoczęte w ubiegłym tygodniu. Najbardziej zyskał do wspomnianych już walut skandynawskich (SEK i NOK), ale nieźle radził sobie tez w relacji z funtem, który dzisiaj był słaby w kontekście słabszych danych nt. dynamiki płac. Niewykluczone, że ruch ten będzie w średnim terminie kontynuowany, jeżeli jutrzejszy komunikat SNB nic nowego nie wniesie (rynek przyzwyczaił się już do retoryki Thomasa Jordana, który powtarza, że frank jest cały czas przewartościowany).
