A więc średnio cała nasza gospodarka jest wciąż poniżej minimum u zachodniego sąsiada. To duża część tajemnicy sukcesu naszej gospodarki w ostatnich latach.
Kontynuowanie tego sukcesu będzie coraz większym wyzwaniem. Branża transportowa, która dzięki niskim kosztom pracy wybiła się na pierwsze miejsce w całej Unii Europejskiej, już się o tym boleśnie przekonuje. Nie dziwmy się, jeśli podobny los spotka np. liczący 150 tys. osób sektor usług biznesowych. Centra outsourcingowe stały się naszym znakiem rozpoznawczym nie tylko dlatego, że pracują w nich ludzie, którzy skończyli studia i potrafią dogadać się po angielsku, lecz także właśnie ze względu na niskie wynagrodzenia. Jeśli ktoś będzie w stanie nas przebić – te miejsca pracy szybko się przeniosą.
Powinniśmy już myśleć, co dalej – zwłaszcza po 2020 r., kiedy skończy się drugie źródło naszego wzrostu w ostatnich latach, czyli deszcz pieniędzy z Unii Europejskiej. Ostatnio sporo mówimy o reindustrializacji. Ale ona wymaga kilku warunków. Być może wśród nich jest współpraca nauki z biznesem, być może polityka przemysłowa. Na pewno zaś: tworzenie warunków dla gromadzenia krajowego kapitału. Jeśli to się uda, porównywanie godzinowych stawek wynagrodzeń nie będzie nas tak bardzo obchodzić.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
