Forsal logo

Ubezpieczyciel powinien pokrywać pełny koszt badania samochodu po wypadku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 października 2008, 02:02
Rzecznik ubezpieczonych chce, żeby towarzystwa pokrywały całkowite koszty badań dodatkowych, które trzeba zrobić, jeśli koszty naprawy auta po wypadku są wyższe niż 2 tys. zł.

Zbierająca się jutro grupa robocza ds. zmian w prawie ubezpieczeniowym działająca w ramach Rady Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministerstwie Finansów ma dyskutować m.in. nad zmianą przepisów dotyczących pokrywania przez ubezpieczycieli kosztów badania technicznego. Obecne stanowią, że jeśli koszty naprawy wynoszą ponad 2 tys. zł, to trzeba wykonać dodatkowe badanie. Łącznie kosztuje to do 192 zł, bo pracownicy stacji technicznych zakładają, że równolegle z badaniem specjalistycznym (94 zł), trzeba przeprowadzić badanie okresowe (98 zł). Zdaniem rzecznika ubezpieczonych towarzystwa powinny zwracać koszty obu badań - zarówno jeśli szkoda jest naprawiana z OC, jak i z AC.

- Niektórzy ubezpieczyciele pokrywają jedynie część kosztu dodatkowego badania technicznego, twierdząc, że dokonywane przez stacje badanie okresowe nie ma związku z wypadkiem. Chcemy wyeliminować te nieprawidłowości - mówi Anna Dąbrowska z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Niestety, grupa robocza nie ma w planach zajmowania się kwestią samego limitu (czyli 2 tys. zł), choć zdaniem rzecznika byłoby to wskazane. Wątpliwości budzi jego wysokość, oraz sam fakt określenia go kwotowo, a nie np. od rodzaju uszkodzeń. Czytelnicy GP sygnalizują też brak precyzyjnego określenia, czy prawo mówi o kwocie brutto czy netto.

- Zdarzyła mi się kolizja, w której zostało urwane lusterko. Samochód był ubezpieczony według wartości netto, więc i koszt naprawy w kwocie 1766 zł też został określony netto. Jeśli przyjmiemy wycenę brutto, to koszt naprawy przekroczy 2 tys. zł. Leasingodawca zapewnia mnie, że wysokość naprawy trzeba liczyć netto, a ubezpieczyciel, że brutto. I po co po urwaniu lusterka przeprowadzać badanie techniczne - pyta nasz czytelnik.

Z praktyki firm leasingowych wynika, że przy samochodach firmowych bierze się pod uwagę wartości netto. Ale eksperci rzecznika są innego zdania.

- Z przepisów można wysnuć wniosek, iż mowa jest o całkowitych kosztach naprawy, a więc będzie to kwota brutto, nawet w sytuacji gdy podmiotem dokonującym naprawy jest podatnik podatku od towarów i usług i na fakturze jest wyszczególniona wartość sprzedaży netto, kwota podatku VAT oraz wartość sprzedaży brutto - mówi Bartłomiej Chmielowiec z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Wyjaśnia, że zgodnie z art. 3 ustawy o cenach (Dz.U. z 2001 r. nr 97, poz. 1050) przez cenę należy rozumieć wartość wyrażoną w jednostkach pieniężnych, którą kupujący jest obowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę; w cenie uwzględnia się podatek od towarów i usług oraz podatek akcyzowy, jeżeli na podstawie odrębnych przepisów sprzedaż towaru (usługi) podlega obciążeniu podatkiem od towarów i usług oraz podatkiem akcyzowym.

Marcin Jaworski, dział Biznes Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: INFOR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj