Banki mogą udźwignąć bardzo dużo, ale powstaje pytanie czy to dźwiganie ma sens. Te instytucje spełniają dosyć specyficzną rolę w gospodarce i muszą być gotowe, by wspierać polskie firmy.
Można opodatkować wszystko – powietrze - aukcje na częstotliwości dla telekomów, ziemię (podatek gruntowy) i kopaliny. Czemu więc mielibyśmy nie opodatkowywać banków dodatkowo, bo to i tak branża, która płaci najwyższe podatki CIT w Polsce? Uważam jednak, że banki całkiem dziarsko radzą sobie w gospodarce i dziś należą do jednych z najlepszych w Europie. Czy to właściwe, aby je osłabiać tak znacznie? Mamy jedną z najlepiej rozwiniętych i najtańszych bankowości.
>>> Czytaj też: KNF: Niepokojąca jakość portfela kredytowego w polskich bankach
Mam na myśli koszty dla gospodarstwa domowego, statystyki Europejskiego Banku Centralnego jeśli chodzi o oprocentowania kredytów, przelewy natychmiastowe, konta za zero złotych zakładane w 15 minut, bezpłatne wypłaty z bankomatów i przelewy internetowe, a przy tym ciągłe inwestowanie w bankowość mobilną i bezpieczeństwo systemu. W ostatnim raporcie Doing Business Polska została skalsyfikowana na 17 miejscu na świecie pod względem dostępności kredytów dla firm. To naprawdę jest branża, której nie trzeba się wstydzić.
Całym sercem wspieram polską wersję LTRO (Long Term Refinancing Operation), ponieważ im tańsze finansowanie dla banków, tym tańsze finansowanie dla firm. Nie widzę jednak zastoju wśród polskich firm. Trzeci i czwarty kwartał pokazują, że firmy szykują się do solidnych wzrostów inwestycji w przyszłym roku.
Pamiętajmy, że skala tego podatku to jest ok. 30 proc. tego co banki zarabiają. To bardzo dużo. W niektórych przypadkach nałożenie tych podatków powoduje, że część produktów bankowych staje się dla banków nieopłacalna. Dotyczy to przede wszystkim kredytów hipotecznych i kredytów dla wielkich firm. Klienci indywidualni i małe firmy nie powinny tego odczuć. Obawiam się jednak, że kredyty hipoteczne będą znacznie droższe. Zwrot na produkcie tego typu jest tak niski, że musimy się tym podatkiem podzielić z klientami.
Kiedyś jakieś na pewno, ale masowo nie.
Wymogi kapitałowe stawiane przez KNF, które zawsze idą o dwa-trzy kroki przed wymogami europejskimi sprawiają, że polskie banki są bardzo stabilne.
Musielibyśmy mówić o bardzo dużym osłabieniu złotówki, a tego się nie spodziewam.
Banki będą próbowały optymalizować swoją strukturę podatkową, ale ministerstwa i regulatorzy mają tak bogate doświadczenia, że przepisami wykonawczymi do tej ustawy zamkną drogę do optymalizacji podatkowej.
Sądzę, że będziemy świadkami zmian w strukturze rynku. Pamiętajmy, że cała branża jest w sytuacji, w której zwrot na kapitale marginalnie przewyższa koszt pozyskania kapitału. Te banki, które będą silniejsze kapitałowo będą miały ogromną zachętę, by przejmować te słabsze i zwiększać swój udział w rynku.
>>> Czytaj też: Ile rocznie zapłacą banki w ramach podatku bankowego?
Pytanie czy to polskie banki będą silniejsze kapitałowo i najsprawniejsze w przeprowadzaniu fuzji. Myślę, że nie wszystkie szanse będą po stronie polskich banków.
Na pewno to nie ułatwia nam zadania.
Podobny pakiet został wprowadzony na Węgrzech i średnio się to sprawdziło, ponieważ nie wszystkie środki zostały zagospodarowane. Wykorzystanie sektorowe to jedna sprawa; banki i gospodarka jakoś by sobie poradziły. Musimy jednak pamiętać o drugiej stronie tego równania, czyli zmienionej roli Narodowego Banku Polskiego. Tu pojawia się coś czego musimy się uczyć. Ktoś musi umiejętnie wpuszczać te pieniądze do banków.
Nie. We wszystkich programach, które odniosły sukces było bardzo wyraźnie określone jakie klasy aktywów i jakie branże byłyby wspierane. U nas liczyłbym głównie na małe i średnie firmy, które stanowiłyby impuls dla gospodarki. Nie angażowałbym w to sektorów, które wymagają restrukturyzacji.
To bardzo dobry impuls dla bankowości, bo może spowodować, że albo kredyty będą się lepiej spłacały albo będą szybciej zaciągane. W kontekście tego co się dzieje w Anglii - głosowanie nad Brexitem i potencjalne ograniczenie świadczeń socjalnych- może też mieć wpływ na powrót Polaków z emigracji, więc w bankowości detalicznej zapowiada się bardzo ciekawy rok.
Zdecydowanie przeważy to pierwsze. Najbliższe trzy-cztery lata będą trudne dla polskiej bankowości.
Pierwsza od lat podwyżka stóp przez Fed na pewno nie wpływa na pobudzanie gospodarki, zwłaszcza chińskiej, a to z kolei odbije się na niemieckiej. Przed nami czas niepewności. Dziś nie jest pewne, czy w przyszłym roku będziemy mieli u nas obniżkę stóp procentowych. Będzie bardzo ciekawie.
Sądzę, że nie. Obligacje detaliczne w Polsce nie zostały jeszcze uruchomione na właściwą skalę. Wiem, że jako człowiek, który żyje z depozytów strzelam sobie w stopę tymi słowami, ale mogę sobie wyobrazić sytuację gdy depozyty są znacznie mniej atrakcyjne dla klientów niż obligacje skarbowe. Ale same obligacje detaliczne nie wystarczą, aby zrefinansować dług.
Nie sądzę.
Nie. Myślę, że wypracowaliśmy model, którego nie należy zmieniać.
Ci źli banksterzy w Polsce to 150 tys. informatyków, statystyków i zaangażowanych pracowników w oddziałach. 70-80 proc. to kobiety. Szafowanie taką „banksterką” i wojną z całą branżą nikomu nie służy i nie powinno być nadużywane. Mamy branżę, z której powinniśmy być dumni.
Myślę, że bankowcy zrobili sporo złego, ale popatrzmy na to co udało nam się osiągnąć. Zbudowaliśmy jeden z najbardziej stabilnych i nowoczesnych systemów bankowych. Mamy za pazurami dużo i mamy się z czego tłumaczyć, ale nie powinniśmy się nakręcać w obydwie strony.
Sądzę, że w interesie klientów i banków jest to, by skala pomocy była jak największa a jednocześnie utrzymana została stabilność całego sektora. By Polacy i polskie rodziny miały dostęp do taniego finansowania kredytów hipotecznych w Polsce, a nie w Wielkiej Brytanii. Natomiast nad skalą i formą tej pomocy sektor bankowy i gospodarka powinny jeszcze popracować.
Sprzedaż polskich listów zastawnych na rynkach zachodnioeuropejskich wymaga tylko przewidywalności i stabilności naszego kraju. Gdyby między Polską a krajami Europy Zachodniej nie było różnicy walutowej, popyt byłby jeszcze większy.
>>> Czytaj też: Raczej tak dla nowych obciążeń banków i supermarketów
Myślę, że jeśli złotówka odchyli się o 50 groszy od obecnego poziomu to będzie dobre i dla sektora i dla eksportu.
Trochę za dużo.
Mhm.
Środowisko bankowe przedstawiało swoje racje, a dialog i tak był lepszy niż naszych kolegów z ubezpieczeń. Myślę, że mamy tutaj do czynienia z kompletną nierównowagą stron. Musimy podejść do sprawy operacyjnie. Nie chciałbym abyśmy tworzyli jakieś luki w przepisach, które pozwalałyby co cwańszym uciekać, a co mniej obrotnym stawać się ofiarą nadmiernego fiskalizmu.
Krok pierwszy ku temu został zrobiony – naszym właścicielem stało się PZU. Krok drugi, czyli sprawne połączenie z Meritum Bankiem, nastąpiło w zaledwie rok. Alior Bank i finansowo i technicznie jest gotowy. Trzeci krok to decyzja… Wiemy, że banki na rynku są na sprzedaż, a nasza konkurencja jest w data room’ach. Czas na polski krok.
