Shell może ucierpieć, jeśli Brytyjczycy opowiedzą się w referendum za wyjściem z UE - ostrzegł Ben van Beurden, prezes Royal Dutch Shell.

Premier David Cameron prowadzi negocjacje z Unią Europejską na temat jej dalszego kształtu i roli w niej Wielkiej Brytanii. Najbliższy szczyt UE odbędzie się w lutym. Jeśli Cameron dojdzie do porozumienia z resztą krajów, to będzie miał otwartą drogę do przeprowadzenia referendum ws. dalszej obecności Wysp we wspólnocie europejskiej.

- Wyjście Wielkiej Brytanii z UE może wpłynąć negatywnie na angielsko - holenderski koncern, który jest w trakcie negocjacji kupna brytyjskiej BG Group - powiedział prezes Shella.

Reklama

- Jesteśmy firmą, która jest zakotwiczona i na kontynencie i na Wyspach. Wyjście z UE oznacza powstanie barier, które wpłyną zarówno na działania firmy, jak i na pracowników - dodał van Beurden.

- Nasza firma dobrze działa po zniesieniu barier wewnątrz UE. Wiele dużych koncernów straciłoby na Brexicie. Wielka Brytania musi wziąć pod uwagę konsekwencje ekonomiczne swojej decyzji - stwierdził szef koncernu.

Duże firmy w większości opowiadają się za pozostanie w UE, mniejszym przeszkadza natomiast zbyt duża liczba regulacji prawnych.

Szef Shella przewiduje, że zakup BG Group ma sens wtedy, kiedy ceny ropy przez 20-30 lat będą utrzymywały się powyżej 60 dolarów za baryłkę. W jego ocenie warto podjąć ryzyko i dokonać teraz zakupu.

>>>Czytaj więcej: Zmierzch imperialnej legendy KGHM. To koniec epoki Wirtha

Oferta za BG Group, brytyjski koncern energetyczny, jest warta 48 mld dolarów. Niskie ceny surowca nie sprzyjają pozytywnym prognozom, ale Shell nie zniechęca się do zakupu.

- Decyzja ma swoje uzasadnienie - twierdzi Ben van Beurden.