Szefowa polskiego rządu mówiła, że rozmawiano o problemie migracji i brytyjskim referendum na temat członkostwa w Unii Europejskiej. Beata Szydło dodała, że zarówno polska, jak i Węgry uważają, iż kryzys migracyjny powinien być rozwiązany tam, gdzie jest jego źródło, czyli poza granicami Wspólnoty. Zapowiedziała, że kraje Grupy Wyszehradzkiej będą dążyć do opracowania wspólnego stanowiska w tej sprawie, które następnie przedstawią na szczycie w Brukseli.

Premier Beata Szydło mówiła też, że z Victorem Orbanem umówili się na realizację ważnych projektów gospodarczych, infrastrukturalnych, między innymi wspólnych połączeń transportowych.

>>> Czytaj też: Żaden imigrant nie chce tam trafić. Recepta z Antypodów na problem z uchodźcami

Szef węgierskiego rządu, mówiąc o problemie migracyjnym, zaproponował utworzenie "nowej linii obrony na granicach bułgarsko - greckiej i grecko - macedońskiej", które zahamują dalszy napływ uchodźców. Victor Orban zapewnił, ze polski rząd i Polacy mogą liczyć na solidarność i wsparcie na arenie międzynarodowej.

Warszawa blisko Budapesztu

Reklama

Węgierscy komentatorzy uważają, że spotkanie premier Beaty Szydło z szefem rządu Węgier Wiktorem Orbanem miało na celu wzmocnienie pozycji państw Europy Środkowej w Unii Europejskiej. Politolodzy zwracają przy tym uwagę, na zbieżność punktów widzenia Warszawy i Budapesztu.

Zdaniem dyrektora prorządowego think-thanku Nézőpont Intézet, Agostona Mraza, szefowie rządów Polski i Węgier pragną zademonstrować siłę nowych państw unijnych. Chcą ponadto podkreślić, jak ważny jest aspekt narodowy każdego z członków. "Punkty widzenia obydwu państw, a szczególnie rządów, dotyczących strategicznych kwestii są takie same. Polska i Węgry są zainteresowane silną Europą. Dużo się mówi o Unii Europejskiej narodów. Oznacza to, że państwa narodowe muszą lepiej ze sobą współpracować, aby stawić czoła wyzwaniom dwudziestego pierwszego wieku" - uważa Mraz.

Dyrektor opozycyjnego Instytutu Republikon, Csaba Tóth podkreśla, że dopóki Zachód będzie wspierać finansowo członków nowej Unii, dopóty nie będzie znaku równości między wszystkimi państwami. Zaznacza, że dzisiejsze spotkanie było istotne jedynie z punktu widzenia wzmocnienia wewnętrznej polityki Polski i Węgier. "Zarówno polska jak i węgierska strona pragną zademonstrować, że mają sojusznika w Europie, że Wiktor Orban nie jest już sam. Tak samo zresztą jak polski rząd i PiS. Jest to zatem manifestacja wspólnoty poglądów oraz sojuszu przeciwko Brukseli lub państwom Europy zachodniej" - dodaje Csaba Tóth.