Jutro w Mińsku odbędą się rozmowy przedstawicieli kilku państw Unii Europejskiej z białoruskimi politykami rządowymi i opozycyjnymi. Od nich zależy, czy Zachód zniesie sankcje dla Białorusi.

Białoruska opozycja nie mówi jednym głosem w sprawie zniesienia zachodnich sankcji. Jutro w Mińsku odbędą się rozmowy przedstawicieli kilku państw Unii Europejskiej z białoruskimi politykami rządowymi i opozycyjnymi. Spotkanie będzie dotyczyć między innymi restrykcji wobec tego kraju.

Minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej po spotkaniu z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką uznał za normalną perspektywę zniesienia sankcji. Poinformował, że prezydent wydał konkretne polecenia dotyczące rozwoju relacji z Unią Europejską.

Była opozycyjna kandydatka na prezydenta Białorusi Tacciana Karatkiewicz opowiada się za warunkowym zniesieniem restrykcji. "Białoruskie władze powinny zrobić jakiś ważny gest - na przykład znieść odpowiedzialność karną za działania w imieniu niezarejestrowanych organizacji" - powiedziała Karatkiewicz. Jednak liderzy innych opozycyjnych ugrupowań uważają, że na Białorusi nie dokonała się demokratyzacja. Dlatego proponują, aby do sprawy sankcji wrócić po wyborach parlamentarnych pod koniec roku.

Zachód wprowadził sankcje wobec przedstawicieli władz Białorusi 10 lat temu w związku z fałszowaniem wyników wyborów i represjami wobec opozycji. Do końca tego miesiąca Unia Europejska ma podjąć decyzje w sprawie przyszłości tych sankcji.