Definitywna śmierć gminnych fotoradarów. Nie ma pieniędzy i ludzi do ich obsługi

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 marca 2016, 08:36
Fotoradary w Polsce
Fotoradary w Polsce/DGP
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom PiS niedziałające dziś samorządowe rejestratory nie wrócą do życia.

Brakuje pieniędzy i ludzi do ich obsługi. Nie wiadomo nawet, czy przejęcie urządzeń przez inspekcję transportu w każdym przypadku byłoby zgodne z prawem.

będą odfoliowane tylko tam, gdzie będą potrzebne – zapewniał niedawno minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, pytany o dalsze losy blisko 400 urządzeń, których od stycznia tego roku samorządy nie mają już prawa używać. Tak się jednak nie stanie.

Jak ustaliliśmy, do działającego w strukturach inspekcji transportu drogowego Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) wpłynęło 38 wniosków od miast i gmin w sprawie przejęcia od nich łącznie 94 fotoradarów. Wszystkie – niezależnie od tego, czy samorząd chciał oddać sprzęt za darmo, czy go odsprzedać – zostały przez inspekcję odrzucone. To samo stanie się z każdym kolejnym wnioskiem, który wpłynie do inspekcji. – Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie posiada środków budżetowych, które mogłyby posłużyć do sfinansowania integracji urządzeń rejestrujących wykorzystywanych dotychczas przez straże gminne i miejskie z CANARD – potwierdza insp. Łukasz Majchrzak z ITD.

To zmiana dotychczasowego podejścia inspekcji. Wcześniej CANARD stawiał jeden warunek: jeśli samorząd chce przekazać nam swój sprzęt, musi zaoferować go nieodpłatnie. Dziś to nie wystarcza.

>>> Czytaj też: Mordor szykuje się na armagedon. Dwa lata koszmaru komunikacyjnego?

Najbliżej porozumienia z inspekcją były władze Warszawy, które zaoferowały urządzenia w 27 lokalizacjach (dziś rejestratory są owinięte w czarne folie). Powstał nawet zespół roboczy, który miał doprecyzować szczegóły przejęcia, a nawet projekt porozumienia w tej sprawie. Wszystko na nic. – Zorientowaliśmy się, że i tak pewne koszty trzeba ponieść. Dostosowanie gminnego fotoradaru do systemów CANARD to wydatek rzędu 50 tys. zł. Inspekcja nie ma na to pieniędzy, a stolica nie kwapi się do tego, by jeszcze dokładać 1,5 mln zł – mówi nam osoba zorientowana w rozmowach.

Zresztą nawet jeśli samorząd chciałby się dołożyć, nie wiadomo, czy będzie miał prawo ponieść taki wydatek, skoro urządzenia formalnie nie będą już jego własnością. Na dziś regionalne izby obrachunkowe (RIO), które mogłyby wydać opinię w tej sprawie, nie wiedzą, co odpowiedzieć. – To zupełnie nowa sytuacja, nigdy takich przypadków nie analizowaliśmy – przyznaje Zbigniew Rękas, wiceprezes RIO w Kielcach.

Dostosowanie fotoradaru do systemów CANARD to nie wszystko. Inspektorzy dorzucają do tego koszty związane z koniecznością zatrudnienia dodatkowych osób do obsługi nowych urządzeń i bieżącym utrzymaniem fotoradarów. – Skoro mamy przejmować urządzenia, rząd powinien dać nam na to pieniądze. A zamiast tego przyciął nasze tegoroczne wydatki bieżące o 3 mln zł – przekonuje nas jeden z inspektorów.

MSWiA nie odpowiedziało na nasze pytania. Za to rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB) Elżbieta Kisil przyznaje wprost: – Obecnie nie jest możliwa zarówno realizacja oczekiwań co do przejęcia urządzeń rejestrujących, jak i ich włączenia do funkcjonującego w ITD systemu CANARD – mówi.

Winą za zaistniałą sytuację resort obarcza swoich poprzedników, którzy przyjmowali nowelizację ustawy – Prawo o ruchu drogowym. – Ustawodawca odbierając uprawnienia (fotoradarowe – red.) powinien wskazać podmiot, który przejmie dotychczasowe obowiązki i urządzenia rejestrujące. Ustawa nie określiła, na jakich zasadach i do kogo mają zostać przekazane te urządzenia, nie zostało również wskazane źródło finansowania tej operacji. W związku ze zmianą przepisów nie zostały także zapewnione środki pozwalające Inspekcji Transportu Drogowego na przejęcie i dostosowanie fotoradarów do wymogów używanego w ITD systemu – przekonuje Elżbieta Kisil.

Na pytanie, czy gmina mogłaby ewentualnie „ufundować” inspekcji przejęcie i dostosowanie urządzeń, MIB odpowiada dość ogólnikowo. – Kwestia poniesienia przez gminę kosztów dostosowania fotoradaru do systemu CANARD może być przedmiotem porozumienia zawartego między tymi podmiotami, przy zachowaniu wymagań wynikających z obowiązujących przepisów – mówi Elżbieta Kisil. Jak jednak pokazuje przykład Warszawy, z tymi porozumieniami jest spory problem.

Możliwość przejęciadodatkowo komplikują szykowane roszady organizacyjne w inspekcji. Cały system CANARD (sieć 400 fotoradarów, nieoznakowane radiowozy czy systemy odcinkowego pomiaru prędkości) ma przejść z inspekcji do policji. Ta druga przejęła trzy miesiące temu ponad 300 tys. spraw fotoradarowych, których przed 1 stycznia br. nie dokończyli strażnicy miejscy. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, kończenie tych postępowań idzie jak po grudzie, a to oznacza, że wiele spraw niedługo się przedawni. Komenda Główna Policji (KGP) nie jest w stanie nam powiedzieć, ile spraw udało się zakończyć mandatem. – System informatyczny policji nie pozwala wyodrębnić danych, o które pan pyta – ucina mł. asp. Dawid Maciniak z KGP.

>>> Czytaj też: Świat bez biletów. Inne polskie miasta pójdą ich śladem?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj