Według sztabu generalnego w Seulu wystrzelony ze wschodnich wybrzeży Korei Północnej pocisk ziemia-powietrze spadł do morza. Armia nie podała szczegółów.

Jest to kolejna próba rakietowa Korei Północnej w ostatnich tygodniach. Komunistyczny reżim przeprowadza je w odpowiedzi na trwające manewry wojskowe USA i Korei Południowej, które zdaniem Pjongjangu są próbą przed inwazją. Ćwiczenia, które w tym roku prowadzone są na wyjątkowo szeroką skalę, mają potrwać do końca kwietnia.

W czwartek w Waszyngtonie prezydent USA Barack Obama spotkał się z prezydent Korei Południowej Park Geun Hie i premierem Japonii Shinzo Abe. Wspólnie przywódcy zapowiedzieli zwiększenie presji na Koreę Północną w odpowiedzi na ostatnie próby jądrowe i rakietowe. Na marginesie Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego liderzy ostrzegli Koreę Północną przed kolejnymi prowokacjami i poinformowali, że mogą podjąć dodatkowe działania, by przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Pjongjangu.

We wtorek Korea Północna wystrzeliła z ośrodka wojskowego w Wonsan na wschodzie kraju pocisk rakietowy krótkiego zasięgu. Według przedstawicieli południowokoreańskiego ministerstwa obrony narodowej spadł on na północnym wschodzie kraju. Po tej próbie media w Korei Południowej spekulowały, że Pjongjang mógł wybrać cel na lądzie, by przetestować dokładność swej broni.

Pjongjang kontynuuje próby z rakietami balistycznymi, mimo przyjętej 2 marca przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, która zdecydowanie zaostrzyła sankcje wobec Korei Północnej. Rezolucja ta była odpowiedzią na przeprowadzony przez ten kraj 6 stycznia kolejny test z bronią nuklearną. Ponadto w lutym Korea Północna wystrzeliła rakietę balistyczną dalekiego zasięgu, która umieściła na orbicie okołoziemskiej satelitę.

Reklama

Zakłócanie sygnału GPS

Korea Płn. od czwartku celowo zakłóca za pomocą fal radiowych sygnał GPS w Korei Płd. - poinformował w piątek Seul, dodając, że takie prowokacje są szkodliwe dla transportu lotniczego i morskiego. Z powodu zakłóceń do portów musiały wrócić niektóre kutry.

Południowokoreańskie ministerstwo obrony narodowej poinformowało, że fale radiowe, mające na celu zakłócić odbiór sygnałów GPS, są emitowane od czwartku z kilku miejsc w Korei Północnej, m.in. z miasta Hedzu, na południowym zachodzie, i Gór Diamentowych, na wschodzie.

Z powodu awarii GPS w piątek do portu Sokcho na wschodzie Korei Południowej musiało wcześniej wrócić ok. 70 spośród 332 kutrów - podała agencja Yonhap, powołując się na straż przybrzeżną.

Zakłócenia wystąpiły też w 58 samolotach, ale nie miały one poważnych konsekwencji dla lotów.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia narodowego nazwało takie działania prowokacją. "Domagamy się, by Północ zaprzestała takich prowokacji i zachowywała się w sposób, który pomoże poprawić stosunki" między naszymi krajami - oświadczył rzecznik resortu.

Napięcie na Półwyspie Koreańskim znacznie wzrosło po czwartej północnokoreańskiej próbie jądrowej z 6 stycznia br. Sytuację pogarszają manewry wojskowe USA i Korei Południowej. Zdaniem Pjongjangu te odbywające się w Korei Południowej ćwiczenia są próbą przed inwazją.

W 2010 roku Seul informował, że Pjongjang dysponuje importowanymi z Rosji urządzeniami, które pozwalają na zakłócanie odbioru sygnałów GPS w Korei Południowej.

W 2012 roku, gdy na Półwyspie Koreańskim było wyjątkowo niespokojnie, Seul oskarżył Pjongjang, że przez dwa tygodnie zagłuszał sygnały GPS. Zmusiło to setki południowokoreańskich samolotów i statków do korzystania z dodatkowego sprzętu nawigacyjnego, aby uniknąć zagrożenia dla bezpieczeństwa. Pjongjang zaprzeczał tym oskarżeniom.