Najdroższy strajk zakończony - Boeing wraca do gry

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 listopada 2008, 07:08
Boeing, tracący dziennie 100 mln dol. z powodu największego od lat strajku mechaników, wraca do gry. Związki, po 8 tygodniach walki, zaakceptowały nowy kontrakt płacowy i ochroniły 5 tys. miejsc pracy. Zarząd poszedł na ustępstwa, gdyż już teraz firma ma opóźnienia warte ponad 350 mld dol. 

Międzynarodowe Stowarzyszenie Mechaników i Pracowników Przemysłu Lotniczego (IAM) większością 74 proc. głosów ratyfikowało wynegocjowane przed pięcioma dniami wstępne porozumienie w sprawie płac i systemu premiowego.

Już w niedzielę wieczorem 27-tysięczna armia mechaników ma wrócić do fabryk w stanach Waszyngton, Kansas i Oregon i uruchomić przerwaną 6 września produkcję.

"Ten kontrakt daje pracownikom Boeinga możliwość uczestniczenia w nadzwyczajnym sukcesie, jaki ta spółka osiągnęła w ostatnich latach" - ocenił Mark Blondin, główny negocjator z ramienia IAM.

Związek zawodowy, zrzeszający m.in. elektryków, malarzy i mechaników powiadomił, że dzięki porozumieniu z zarządem Boeinga ochroniono ponad 5 tys. miejsc pracy. Jest to rezultat rewizji zapisów pozwalających koncernowi na zlecanie prac zewnętrznym kontrahentom.

Nowy kontrakt przewiduje również podwyżkę płac o 15 proc. na przestrzeni czterech lat, premie w wysokości co najmniej 8 tys. dol. w ciągu trzech lat oraz wyższe wpłaty pracodawcy na fundusz emerytalny. Pracownicy wywalczyli również utrzymanie opłat za opiekę zdrowotną na niezmienionym poziomie.

Każdego dnia strajku chicagowski koncern tracił 100 mln dol. przychodów. Spółka ma olbrzymie zaległości w dostawach niemal wszystkich modeli samolotów, w tym najnowszego, mocno już opóźnionego Dreamlinera (787). Portfel niezrealizowanych zamówień opiewa obecnie na 349 mld dol.

Dyrektor finansowy koncernu James Bell wyraził nadzieję, że powrót do poziomu produkcji sprzed strajku zajmie mniej niż dwa miesiące.

Był to już czwarty strajk członków IAM w ciągu ostatnich 20 lat. W 1989 r. związek przerwał pracę na 48 dni, sześć lat później przez 69 dni, a w 2005 r. przez 28 dni.

Od chwili rozpoczęcia strajku akcje drugiego największego producenta samolotów na świcie przeceniono na nowojorskiej giełdzie o 21 proc.(PAP)

gsi/

0271 arch. int.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: lotnictwo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj