Prezydent Rosji Władimir Putin zasugerował, że za dziennikarskim śledztwem i "Panama Papers" stoją przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Mówiąc o "prowokacjach" i "wrzutkach" Putin oznajmił, że będzie ich coraz więcej przed wyborami w Rosji.

"Kto zajmuje się tymi prowokacjami - wiemy, że tam są pracownicy oficjalnych amerykańskich instytucji" - oświadczył Putin w czwartek podczas dorocznej telekonferencji z obywatelami.

Prezydent powiedział, że niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" "wchodzi w skład holdingu medialnego, a ten holding należy do amerykańskiej korporacji finansowej Goldman Sachs". "Zewsząd wystają uszy zleceniodawców" - podkreślił.

Reklama

"I tak będą się tym zajmować. Im bliżej wyborów, tym więcej będzie takich +wrzutek+" - dodał, odnosząc się do wyborów parlamentarnych w Rosji we wrześniu br.

USA powinny się wyrzec swych imperialnych ambicji wobec Rosji

Prezydent Władimir Putin zaapelował do USA, by wyrzekły się imperialnych ambicji i działań z pozycji siły wobec Rosji. W trakcie czwartkowej telekonferencji z udziałem obywateli podkreślił, że współpraca z USA na polu walki z terroryzmem układa się dobrze.

"Jeśli (Amerykanie) nadal będą wychodzić z niesłusznie przyjętego założenia o swej wyjątkowości, będą też domagać się szczególnego statusu i szczególnych uprawnień dla siebie" – powiedział.

"Ta pomyłka ma charakter gnoseologiczny, jak by to ujęli specjaliści" – zaznaczył. Jego zdaniem politycy USA muszą "zmierzyć się z istotą problemu i zamiast stosowania dyktatu i siły w stosunkach z partnerami, powinni raczej podchodzić do nich z szacunkiem".

Rosyjski przywódca z uznaniem wypowiedział się o współpracy między USA i Rosją w niektórych odrębnych sferach. Jako przykład podał "współpracę w zwalczaniu terroryzmu, wspólne wysiłki na rzecz uregulowanie konfliktu w Syrii", stosunek obu krajów do problemu "nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia i broni chemicznej oraz tzw. irańskiej kwestii jądrowej".

Zniesienie sankcji wobec Rosji nie nastąpi szybko

Prezydent Rosji Władimir Putin ocenił w czwartek, że Zachód nie zdecyduje się w najbliższym czasie na cofnięcie sankcji wobec Rosji. Zatem Rosja nadal będzie utrzymywać embargo na żywność z krajów zachodnich.

Na dorocznej telekonferencji prasowej z obywatelami Putin wyraził przekonanie, że porozumienia mińskie w sprawie uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy nie są realizowane nie z winy Rosji, a z winy "kijowskich władz".

"Nie myślę, by nasi partnerzy w najbliższym czasie zdecydowali się na cofnięcie restrykcji i ograniczeń wobec naszego kraju" - powiedział Putin. Jak dodał, w tej sytuacji Rosja będzie "utrzymywać odpowiednie ograniczenia" w dostępie zachodnich towarów żywnościowych na jej rynek.

"Jeśli oni mimo wszystko dojdą do wniosku, że w ich własnym interesie jest podjęcie kroków w celu cofnięcia tych ograniczeń, to oczywiście postawią nas w trudnej sytuacji, bo zgodnie z regułami WTO my nie będziemy chronieni, jeśli będziemy utrzymywać nasze kontrsankcje" - ocenił.

"Będziemy uważnie obserwować ten proces" - zapowiedział.

Latem 2014 roku UE wprowadziła sankcje gospodarcze wobec Rosji za wspieranie separatystów na wschodniej Ukrainie. Ich zniesienie uzależniła od pełnego wdrożenia porozumień z Mińska w sprawie zakończenia konfliktu na wschodzie Ukrainy. W odpowiedzi Rosja wprowadziła embargo na import żywności z Zachodu.

"Zachód, musi wywrzeć wpływ na Ukrainę"

Do wywarcia wpływu na władze Ukrainy wezwał w czwartek Zachód prezydent Władimir Putin, zapewniając, że Rosja zrealizowała wszystkie zobowiązania, jakie miała wypełnić w ramach porozumień mińskich.

Odnosząc się do uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy, powiedział: "Jeśli nasi partnerzy w Europie i USA mimo wszystko chcą, byśmy (...) osiągnęli potrzebne rezultaty, trzeba pracować ze swoimi partnerami w Kijowie". Wyraził ocenę, że prezydent Ukrainy, premier i cała opozycja są "tak czy inaczej związani z krajami zachodnimi". "A więc wywrzyjcie na nich wpływ" - dodał.

Putin wyraził nadzieję, że nowy rząd Ukrainy "będzie działał pragmatycznie", w interesie własnego narodu, a nie na korzyść "jakichś zagranicznych struktur".

>>> Czytaj też: Amerykańskie śmigłowce Apache trafią do polskiej armii?