Pracownicy w USA idą po swoje. Target i Wal-Mart już pękły, kto następny?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 kwietnia 2016, 05:59
Konkurencyjny rynek pracy oraz rosnąca presja grup pracowniczych zmusiła Target Corporation, amerykańskie przedsiębiorstwo handlu detalicznego, do drugiego w krótkim czasie podniesienia płacy pracownikom do 10 dol. za godzinę.

Target podążył tym samym w podnoszeniu stawki bazowej tropem Wal-Marta - pisze portal yahoo.com. Było to wynikiem ugięcia się pod rosnącą presją , który zyskał popularność w wielu miastach i stał się nawet jednym z kluczowych tematów toczonej właśnie prezydenckiej kampanii.

Decyzje i odzwierciedlają bardzo szybko rosnące znaczenie siły roboczej na rynku pracy. Liczba Amerykanów ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych spadła właśnie do najniższego poziomu od 42 lat, a stopa bezrobocia wyniosła zaledwie 5 proc.

Pierwsza podwyżka wynagrodzeń w Targecie miała miejsce w kwietniu 2015 roku. Wysokość płacy minimalnej ustalono wtedy na 9 dol. za godzinę (federalna płaca minimalna wynosiła wtedy 7,25 dol. za godzinę). Najnowsze podwyżki obejmą także osoby zarabiające powyżej poziomu, na jakim ustalono płacę minimalną. Będą oni mogli liczyć na coroczną podwyżkę uzależnioną od wyników pracy, która będzie stopniowalna, w zależności od osiągnięć w danym czasie oraz zajmowanego przez pracownika stanowiska.

Target zaprzecza doniesieniom o wzroście wynagrodzeń. – Płacimy konkurencyjne na rynku stawki, a nasze pakiety wynagrodzeń i świadczeń są na tyle konkurencyjne, by pozyskać nowych i utrzymać dotychczasowych pracowników – mówi Molly Synder, rzeczniczka prasowa Target.

W celu zrównoważenia wzrastających kosztów pracy firma ogranicza zatrudnienie na niepełny etat. Zdaniem jednej z zatrudnionych: do marca 2015 roku pracowała w tygodniowym wymiarze średnio 25-26 godzin. Od tamtego czasu liczba jej godzin pracy regularnie malała, a obecnie ma zajęcie przez jedynie 18-19 godzin tygodniowo.

W marcu tego roku firma poinformowała, że jej roczna stawka marży brutto powinna wynieść w 2016 roku 30 proc.

Czy to koniec podwyżek u największych potentatów w USA? Zbliżająca się kampania prezydencka oraz presja ze strony związków zawodowych zdają się temu przeczyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj