Francja: Nie będzie wniosku lewicy o wotum nieufności wobec rządu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 maja 2016, 19:49
Lewemu skrzydłu rządzącej francuskiej Partii Socjalistycznej (PS) zabrakło w środę dwóch posłów do złożenia wniosku o wotum nieufności wobec własnego rządu. Miał to być wyraz oburzenia wobec wprowadzania kontrowersyjnej reformy prawa pracy z pominięciem parlamentu.

Ale głosowanie nad wotum nieufności wobec rządu i tak się w czwartek odbędzie, bo odpowiednią liczbę podpisów pod swoim, osobnym wnioskiem, bez problemu zebrała opozycyjna centroprawica.

Wymagana liczba podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności wynosi 58. Frondystom Partii Socjalistycznej udało się zebrać 56. Wśród nich jest ponad 30 posłów z szeregów socjalistów, a także część Zielonych i komunistów.

Wynik czwartkowego głosowania jest zasadniczo przesądzony - wniosek najpewniej upadnie, gdyż zbuntowane lewe skrzydło PS, mimo swej niechęci do forsowanej przez rząd reformy pracy, nie jest jednak skłonne głosować za obaleniem rządu. Podobne sygnały płyną z szeregów Zielonych. Co innego komuniści - oni są za wotum nieufności wobec rządu, bo tylko w tym upatrują szansę na zablokowanie nowych, zbyt dla nich liberalnych przepisów.

We wtorek rada ministrów na krótkim, nadzwyczajnym posiedzeniu pod przewodnictwem prezydenta Francois Hollande'a postanowiła skorzystać z możliwości przewidzianej w art. 49 ust. 3 konstytucji, który stanowi, że rząd może wprowadzić ustawy bez poddawania ich pod głosowanie w parlamencie. Projekt przepisów uważa się za przyjęty bez poprawek, chyba że w ślad za decyzją rządu parlament przyjmie w głosowaniu wotum nieufności dla rady ministrów.

Reforma przygotowana przez socjalistów ma uelastycznić rynek pracy i pomóc walczyć z bezrobociem, które przekracza 10 proc. Jego redukcja to teraz główny cel prezydentury Hollande'a. Ale lewe skrzydło Partii Socjalistycznej uważa projekt za zbyt radykalny, podobnie jak związkowcy, studenci i licealiści, którzy niemal co tydzień wychodzili z protestami na ulice. Szczyt protestów przypadł 31 marca, kiedy to w różnych miastach kraju demonstrowało ok. 390 tys. osób. Kolejne protesty zapowiedziano na czwartek.

Zmiany w ustawodawstwie, które forsuje rząd, otwierają drogę do przedłużenia tygodnia pracy z obecnych 35 do 48 godzin, a dnia pracy w różnych przypadkach do 12 godzin. Rząd uzasadnia potrzebę liberalizacji kodeksu pracy koniecznością przystosowania francuskich przedsiębiorstw do międzynarodowej konkurencji. Projekt zmian w ustawodawstwie przewiduje też pewne ułatwienia dla pracodawców dotyczące zwolnień i związanych z nimi odszkodowań, a także osłabienie praw związkowych.

Według ostatnich sondaży 58 proc. Francuzów odrzuca forsowane przez rząd zmiany. A prezydent Hollande bije teraz kolejne rekordy niskiego poparcia - pozytywne zdanie ma o nim zaledwie 15 proc. Francuzów. Komentatorzy są przekonani, że demonstracyjne odcięcie się socjalistycznych frondystów od szefa państwa, który nie potrafi zaradzić rozłamowi w łonie własnej partii, tylko pogarsza wizerunek prezydenta.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj