Drastyczna podwyżka cen biletów w Sofii. Bułgarzy są oburzeni

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 czerwca 2016, 07:59
1 czerwca ceny biletów na przejazdy komunikacją miejską w Sofii wzrastają o 60 proc. Drastyczna podwyżka została przyjęta z ogromną dezaprobatą; do Naczelnego Sądu Administracyjnego złożono liczne skargi. Przed siedzibą władz miasta odbywały się protesty.

Władze miasta tłumaczą konieczność podwyżki złą sytuacją finansową komunikacji miejskiej w stolicy i dużą liczbą osób jeżdżących bez biletu. Zapowiadają zwiększenie liczby kontrolerów. Razem z podwyżką cen biletów drastycznie zwiększają się kary za jazdę „na gapę”. W odróżnieniu od poprzednich podwyżek, tym razem nie ma przejściowego okresu, w którym ważne byłyby stare bilety.

Przy przeciętnym dochodzie miesięcznym w Bułgarii w wysokości ok. 360 euro cenę biletu na jednorazowy przejazd autobusem, tramwajem lub metrem podniesiono z jednego lewa (50 ec) do 1,60 lewa (0,80 ec). Kary za przejazd bez biletu zwiększono z 10 do 20 euro, a w razie odmowy zapłacenia na miejscu – do 100 euro. Władze miasta odrzuciły propozycje sprzedaży biletów na połączone przejazdy dwoma liniami lub dwoma środkami transportu.

Przed siedzibą władz stolicy w ostatnich dniach odbywały się protesty mieszkańców grożących, że nie będą kupować biletów po nowych cenach. W sieciach społecznościowych pojawiły się liczne wezwania do bojkotu nowych biletów i masowej jazdy na gapę. Władze zapowiadają drastyczne kontrole.

Jeszcze przed podwyżką mieszkańcy Sofii zaczęły reagować nerwowo na widok kontrolerów. Media informowały o licznych konfliktach między podróżnymi a kontrolerami. W poniedziałek pasażer w autobusie jadący bez biletu napadł na kontrolera i opryskał go gazem łzawiącym. Kontrolerzy wzywają do pomocy policję.

Jedną z przyczyn nerwowości obywateli jest fakt, że kontrolerzy unikają karania jeżdżących na gapę Romów. Wolą nie zwracać uwagi na przedstawicieli tej mniejszości, zwykle jeżdżących dużymi grupami.

Organizacje ekologiczne zwracają uwagę na niebezpieczeństwo zanieczyszczenia miasta spalinami w sytuacji, w której komunikacja miejska stanie się droższa od benzyny i znaczna liczba obywateli powróci do samochodów.

>>> Czytaj też: Darmowa komunikacja miejska może się miastu opłacać

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj