Po nieudanym przewrocie wojskowym, do którego doszło w piątek, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan opowiedział się w niedzielę za niezwłocznym ponownym stosowaniem, zniesionej 12 lat temu, kary śmierci.

Zdaniem dr. Jakuba Wódki z Instytutu Studiów Politycznych PAN ewentualne przywrócenie kary śmierci w Turcji będzie miało bardzo negatywne konsekwencje dla relacji tego państwa z Unią Europejską i Radą Europy, w przypadku których brak kary śmierci jest warunkiem członkostwa. W dłuższej perspektywie państwo to musiałoby wystąpić lub zostałoby zawieszone w Radzie Europy i przestałoby stosować Europejską Konwencję Praw Człowieka.

"To jest długa droga, ale tutaj najważniejsza będzie wola polityczna. Partia rządząca ma większość, więc jeżeli prezydent Erdogan zdecyduje o przywróceniu kary śmierci, to jest do zrealizowania" - powiedział Wódka.

"Jeżeli w Turcji nastąpiłoby przywrócenie kary śmierci, spotkałoby się to z bardzo ostrą krytyką ze strony Brukseli i społeczności europejskiej" - dodał.

Zwrócił uwagę, że przez 10 lat rządów Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) proces akcesyjny Turcji do UE toczy się mimo impasów, a rządzący w Ankarze przynajmniej w retoryce chcą przystąpienia do UE. "Wydaje się więc, że ta krytyka byłaby brana pod uwagę przez tureckie elity decyzyjne, chociaż oczywiście nie byłby to najistotniejszy element. Najważniejsze jest to, czego chce społeczeństwo i wąsko rozumiane dobro elity rządzącej w Turcji, czyli pozbycie się tych elementów, które mogą zagrażać władzy" - uważa Wódka.

Reklama

Natomiast Aleksandra Zielińska z Amnesty International, która jest organizacją sprzeciwiającą się karze śmierci, podkreśliła, że niepokojące jest wykorzystywanie przez rząd w Ankarze nastrojów społecznych. "Wydarzenia, które miały miejsce w piątek, spowodowały, że teraz przede wszystkim ludzie kierują się strachem. W tym momencie wydawanie opinii, że społeczeństwo chce powrotu do kary śmierci, jest w mojej opinii błędem" - powiedziała.

"W naszej opinii powrót do kary śmierci po 32 latach, od kiedy nie są wykonywane żadne egzekucje w Turcji i po 12 latach, kiedy w prawie zniesiono karę śmierci, to jest olbrzymi krok wstecz. To jest zaprzepaszczenie reform, które zostały wdrożone, żeby doprowadzić do abolicji" - oceniła Zielińska.

Zwróciła też uwagę, że po 2010 r. w raportach rocznych AI pojawiało się bardzo dużo naruszeń praw człowieka w Turcji, szczególnie ograniczanie wolności słowa i możliwości organizowania zgromadzeń publicznych oraz nadużycia ze strony policji. "Widzimy, że władze starają się uciszać i represjonować osoby, które sprzeciwiają się aktualnemu rządowi. Wprowadzenie kary śmierci może nieść ryzyko, że będzie ona służyła do eliminowania przeciwników politycznych" - oceniła Zielińska.

"Mam nadzieję, że pojawiające się w Turcji propozycje powrotu do kary śmierci spotkają się z reakcją krajów Unii Europejskiej. Jeżeli kraje europejskie chcą być konsekwentne w promowaniu określonych wartości, to powinny również w tej sprawie zabrać głos" - podkreśliła.

Zarówno Wódka, jak i Zielińska zgadzają się, że istotnym atutem, jaki ma Turcja w relacjach z UE, jest karata uchodźcza. Zabiegi, jakie liderzy europejscy czynili w ostatnich miesiącach, by Turcja zatrzymała napływ imigrantów przez swoje terytorium do Europy, pokazują – zdaniem Wódki – że "UE jest w dużej mierze uzależniona od tureckiej dobrej albo złej woli".

"To może być element, który będzie osłabiał chęć liderów unijnych do ostrej krytyki Turcji. Z drugiej strony presja społeczeństw, szczególnie zachodnioeuropejskich, będzie dość duża, żeby nie odchodzić od wartości na rzecz pragmatycznych interesów" – powiedział Wódka.

Kara śmierci została w Turcji zniesiona w 2004 roku, co umożliwiło rok później rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. W praktyce żaden wyrok śmierci nie był w tym kraju wykonany od 1984 roku.

Rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas oświadczył w poniedziałek, że "UE utrzymuje swój mocny sprzeciw wobec kary śmierci". "Jej zniesienie jest jednym z głównych celów naszej polityki w obszarze praw człowieka. Oczywiście zniesienie kary śmierci jest warunkiem sine qua non dla krajów, które chcą wejść do UE" - powiedział.

Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini przypomniała z kolei Turcji, że jest związana przez Europejską konwencję praw człowieka i jako członek Rady Europy do tego, by nie przywracała u siebie kary śmierci. "Żadne państwo nie może stać się członkiem UE, jeśli wprowadzi karę śmierci" - powiedziała Mogherini.

Wspólnie z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym Mogherini oświadczyła, że UE i USA są zgodne, że Turcja, odpowiadając na próbę zamachu stanu, musi respektować zasady demokracji i prawa człowieka.

Również rząd Niemiec oświadczył, że kraj, w którym obowiązuje kara śmierci, nie może być członkiem UE, a przywrócenie kary śmierci w Turcji oznaczałoby koniec negocjacji akcesyjnych tego kraju. Z kolei szef austriackiego MSZ Sebastian Kurz powiedział, że "wprowadzenie kary śmierci byłoby oczywiście absolutnie nie do przyjęcia". (PAP)