Victoria Clarke, HSBC: Nie można jeszcze powiedzieć, że sektor bankowy zarządził całkowity odwrót od węgla, ale argumenty przemawiające za wspieraniem zrównoważonego rozwoju są coraz mocniejsze. Zdecydowanie widzimy, że coraz więcej banków i innych instytucji na świecie, szczególnie zarządzających aktywami, deklaruje, że nie będzie dłużej finansować projektów czy inwestowania w przedsiębiorstwa, których funkcjonowanie jest w dużym stopniu związane z paliwami kopalnymi. Może się wydawać, że wspieranie rozwoju OZE to swoista globalna moda, ale nawet jeśli jest to moda, to ma ona charakter trwały.
VC: Sytuacja jest złożona. Grono międzynarodowych instytucji finansowych, które chcą współpracować przy tego typu przedsięwzięciach, staje się coraz węższe, o czym świadczą pojawiające się raz po raz oświadczenia tych instytucji dotyczące wychodzenia z inwestycji związanych z paliwami kopalnymi. Nie jest to wyłącznie działanie o charakterze wizerunkowym – wraz z prowadzonymi globalnie pracami na rzecz ograniczania emisji CO2 inwestowanie w paliwa kopalne staje się po prostu coraz bardziej ryzykowne. Mimo tego wciąż istnieją inwestorzy, którzy lokują kapitał w projekty realizowane przez tradycyjne źródła energii, ponieważ pozostają one kluczowymi źródłami energii w dzisiejszym świecie.
VC: Oczywiste jest, że globalnych potrzeb w zakresie zrównoważonego rozwoju, jak np. ustaleń ze szczytu klimatycznego COP21 w zakresie redukcji emisji, nie da się zrealizować bez szeroko zakrojonych inwestycji i istotnego zaangażowania instytucji finansowych. W lutym 2016 r. ministrowie finansów i szefowie banków centralnych krajów grupy G20 zobowiązali się do poszukiwania sposobów na to, by zapewnić 90 bilionów dolarów finansowania, które jest niezbędne w ciągu najbliższych 15 lat, by osiągnąć cele zrównoważonego rozwoju i ochrony klimatu.
Jakie kwoty banki chcą przeznaczyć na finansowanie „zielonych” inwestycji? Kiedy rynek ten może osiągnąć wartość 100 mld dolarów? Więcej na ten temat na portalu WysokieNapiecie.pl
